Bez wyjścia. 5 filmów o zamkniętych społecznościach

Bez wyjścia. 5 filmów o zamkniętych społecznościach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kadr z filmu „Tajemnice Bridgend” / „Bridgend
Kadr z filmu „Tajemnice Bridgend” / „Bridgend" (2015) / Źródło: Schønnemann Pictures
Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. A kiedy trafisz do miasteczka Bridgend, na wyspę Summerisle lub po prostu do greckiej rodziny, musisz liczyć się z tym, że każda próba ucieczki skończy się fiaskiem. Z okazji premiery „Tajemnic Bridgend” (premiera 11 grudnia) wymieniamy pięć filmów, w których pojawia się problem zamkniętych, opresyjnych społeczności.

1. Tajemnice Bridgend, reż. Jeppe Rønde (2015)

Walijskie miasteczko Bridgend zyskało sobie niechlubną sławę jednego z najbardziej przygnębiających miejsc na ziemi. I nie chodzi wcale o aspekt wizualny – tamtejszy las i wodospad dostarczają przyjemnych wrażeń estetycznych – lecz o depresyjną aurę (złe fluidy?) tych terenów. Z niewyjaśnionych przyczyn raz po raz wieszają się tu młodzi ludzie. Liczba samobójców na przestrzeni ostatnich lat wynosi już blisko osiemdziesiąt osób. Film Jeppe’a Rønde’a nie tłumaczy jednoznacznie, gdzie owa plaga ma swe źródło, lecz stawia kilka odrębnych hipotez. Reżyser sugeruje między innymi, że młodzież zamieszkująca Bridgend to tak naprawdę sekta wyznająca… no właśnie, co? Nienawiść do rodziców? Tego nie wiemy. Możemy być natomiast pewni, że każda próba ucieczki spali na panewce. Bohaterowie widzą w samobójstwie pewnego rodzaju misję, od której nie ma odwrotu. Wtajemniczenie w plany grupy wymusza na każdym przybyszu nie tylko milczenie, ale też konieczność udziału w „misterium”. Kolejne zgony są niczym cement, który utrwala więzi między poszczególnymi członkami tej mikrospołeczności. Komu przyjdzie ochota na oswobodzenie, temu betonowe buty. / Dominika Pietraszek         

2. Kieł, reż. Giorgos Lanthimos (2009)

Rok 2009 zapisał się złotymi literami w historii greckiej kinematografii. To właśnie wtedy świat usłyszał o grupie FoG (Filmmakers of Greece) – nowofalowcach, którzy w obliczu kryzysu za cel postawili sobie redefinicję kina. Sukcesem, który prędko pociągnął kolejne, był „Kieł” Giorgosa Lanthimosa. Już sam pomysł wyjściowy filmu poraża rozmiarem patologii: oto pewne małżeństwo postanawia wychować troje swoich dzieci w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. Cały proces wykracza daleko poza zamknięcie młodych bohaterów w granicach jednej posiadłości. Trwają oni w czymś na wzór minipaństwa totalitarnego, gdzie przemoc fizyczna i psychiczna idzie w parze ze sztucznie przekonstruowanym językiem. I choć rodzice pragną w ten sposób uchronić swe potomstwo od zła i zepsucia, reżyser odsłania przed widzem odwrotne wnioski – rodzina przestała być ostatnim bastionem normalności. System wartości, który Grecy ustanawiają na nowo, według Lanthimosa musi znaleźć dla siebie inną podstawę. / Dominika Pietraszek         

3. Osada, reż. M. Night Shyamalan (2004)

„Osada” M.Night Shyamalana to film, który nęci widza swoim tajemniczym klimatem. Zamknięta społeczność, która żyje wedle własnych reguł oraz tajemnicze zewnętrzne zagrożenie, przeciwko któremu mają bronić grupę rygorystyczne zasady, narzucane przez Rządzących. Tajemniczość, wszechobecny przestrach oraz ciekawa strona wizualna, sprawiają, że obraz intryguje od pierwszych minut, wciągając widza do świata przedstawionego. Aura tajemniczości udziela się widzowi, a wolta scenariuszowa, wywracającą wszystko do góry nogami, dodaje jedynie nutki grozy, pokazując jak niebezpieczne potrafią być zamknięte społeczności, które oddając władzę w ręce niewielu, celowo odcinają się od jakiegokolwiek wpływu z zewnątrz. Film o nadużyciu władzy, który do przekazania swojej tezy umiejętnie korzysta ze stylistyki horroru i thrillera. / Michał Kaczoń

4. Lot nad kukułczym gniazdem, reż. Miloš Forman (1975)

Philip K. Dick pisał, że utrata zmysłów bywa czasami najwłaściwszą reakcją na rzeczywistość. Myśl ta idealnie wpisuje się w opowieść „Lotu nad kukułczym gniazdem”, gdzie choroba – zupełnie jak u Tomasza Manna – jest nie tyle diagnozą ciała, co ducha. W filmie Milosa Formana, podobnie jak w „Czarodziejskiej górze”, mamy do czynienia z rzeczywistością magiczną, gdzie zwykłe codzienne czynności urastają do rangi Wydarzeń, a jednostka staje się żywym nośnikiem idei. Podążając tym tropem, otoczony wysokim murem szpital jawi się jako miniatura uwikłanego w represyjny system społeczeństwa. Reprezentujący władzę pracownicy – z siostrą Ratched na czele – zdolni są bezwzględnie zniszczyć każdy przejaw niezależności i indywidualizmu. Gdy więc do szpitala trafia udający psychicznie chorego Randle McMurphy (świetny Jack Nicholson), szara rutyna zostaje wywrócona do góry nogami, a wśród pacjentów pojawia się widmo wolności. „Chorzy”, pod wodzą swego charyzmatycznego lidera McMurphy'ego, stają się w końcu świadomi własnej wartości i tożsamości, czego kulminacją jest symboliczna scena złowienia ogromnej ryby – trofeum społecznego statusu. Kiedy rosnące niezadowolenie i naturalna chęć zrzucenia łańcuchów doprowadzają w końcu do buntu, pojawia się pomysł ucieczki. Niestety, ceną wolności okazuje się być śmierć. / Bartłomiej Słoma

5. Kult, reż. Robin Hardy (1973)

Neil Howie, funkcjonariusz szkockiej policji i zagorzały katolik, wyrusza na pobliską wyspę Summerisle, w celu odnalezienia zaginionej dziewczynki – Rowan Morrison. Kiedy jednak dociera na miejsce, spotyka się ze zmownym milczeniem mieszkańców. Podjęte śledztwo z każdą chwilą staje się coraz bardziej dziwaczne, a tajemnicze rytuały tubylców tylko wzmacniają poczucie niebezpieczeństwa i paranoi. W filmie Hardy'ego homogeniczna, zamknięta społeczność podporządkowana jest religijnemu prawu lorda Summerisle (Christopher Lee), a tajemniczy kult wpływa na każdą dziedzinę życia – od edukacji po gospodarkę. Zderzenie neopogańskich wierzeń z katolickim fundamentalizmem przynosi o tyle ciekawy efekt, że na wyspie to osamotniony Howie uchodzi za dziwaka i barbarzyńcę. Nawet widz, obserwując jego arogancję, ksenofobię i ograniczenie, staje w końcu po stronie wyspiarzy. Ucieczka z Summerisle jest możliwa tylko pozornie – łańcuchem i ograniczeniem dla policjanta okazuje się bowiem jego niezmącona wiara w mundur i sprawiedliwość. Paradoksalnie to właśnie ona okaże się dla niego największym niebezpieczeństwem. / Bartłomiej Słoma

 0

Czytaj także