Polski akcent na Oscarach. David Malinowski ze statuetką

Polski akcent na Oscarach. David Malinowski ze statuetką

Dodano: 
Kazuhiro Tsuji, Lucy Sibbick i David Malinowski
Kazuhiro Tsuji, Lucy Sibbick i David Malinowski / Źródło: Newspix.pl / 4FOT. INSTARIMAGES
Kinomani w naszym kraju mocno trzymali kciuki za sukces stworzonego w Polsce filmu animowanego „Twój Vincent”. Choć w tej kategorii się nie udało, to jednak nie zabrakło polskiego akcentu. Oscara zdobyła grupa charakteryzatorów pracujących przy filmie „Czas mroku”, w tym David Malinowski pochodzący z Łąkorza.

Wieś Łąkorz leży w województwie warmińsko-mazurskim, pomiędzy Grudziądzem i Ostródą, w pobliżu Brodnicy, na północ od Brodnickiego Parku Krajobrazowego. To właśnie tam urodził się David Malinowski, który razem z Kazuhiro Tsuji i Lucy Sibbick odebrał Oscara za charakteryzację do filmu „Czas mroku”. W wywiadzie za kulisami gali, już po otrzymaniu statuetek, artysta o polskich korzeniach komentował sukces grupy, podkreślając zwłaszcza wyjątkową relację z Garym Oldmanem, odtwórcą roli Winstona Churchilla.

Malinowski: Jesteśmy z Oldmanem podobni

– Jestem szczery. Wierzę, że to wyjątkowa charakteryzacja i pokrywa się to z rewelacyjnym przyjęciem i pochwałami. Mam nadzieje, że każdemu spodoba się to, co zobaczy na ekranie – mówił Malinowski już z Oscarem w ręku. Nie mógł też nachwalić się współpracy z Garym Oldmanem, który również tego wieczoru zgarnął Oscara – za męską rolę główną. – Spotkałem go już w poprzedniej pracy i myślę, że jednym z powodów naszej dobrej współpracy, tego że tak dobrze się dogadywaliśmy, była nasza osobowość. Jesteśmy dość podobni. Lubimy pożartować, porozrabiać, ale przykładamy też wagę do detali. Obaj z tego co robimy chcemy wycisnąć to, co najlepsze – opowiadał.

– Kiedy dodacie do tego Lucy, która również ma bardzo i podobne poczucie humoru, możesz sobie wyobrazić, jak spędzaliśmy wspólnie po cztery godziny przy charakteryzacji przez trzy do czterech miesięcy. Czasami robiło się trochę wariacko. Gary lubi tańczyć, śpiewać, rozmawiać, opowiadać historie i wiecie co – my lubimy to samo. Myślę, że wyjątkowo zgraliśmy się, jeżeli chodzi o poczucie humoru – podkreślał.

Od figur woskowych do prawdziwych gwiazd Hollywood

Malinowski swoją światową karierę zaczynał w 1996 roku. Przez 10 lat doskonalił swoją sztukę w Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud w Londynie. Dopiero później przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i Hollywood. W swoim dorobku ma pracę przy takich hitach jak „Hotel Grand Budapest”, „Zjawa”, „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Brał także udział w tworzeniu seriali jak „Merlin” czy „Downtown Abbey”.

Czytaj także:
Mamy Oscara! Polak pracował przy nagrodzonych efektach

Czytaj także

 0

Czytaj także