Under the Silver Lake - Cannes 2018

Under the Silver Lake - Cannes 2018

Dodano: 
Under the Silver Lake - Cannes 2018
Under the Silver Lake - Cannes 2018 / Źródło: A24
„Under the Silver Lake” Davida Roberta Mitchella, prezentowane w Konkursie Głównym na Festiwalu Filmowym w Cannes to historia kryminalna o tym, co kryje się w cieniu rzucanym przez rozgrzany promieniami słońca znak Hollywood.

Kiedy film zaczyna się sceną, w której młody chłopak idzie ulicą między drzewami, a nagle pod jego nogi, wprost z gałęzi, spada wiewiórka, której wnętrzności dosłownie rozbryzgują się na betonie, wiedz że będzie to seans szczególny. Mitchell, rozpoczynając film w ten sposób, bardzo szybko uświadamia widzowi, że jego produkcja to dzieło, w którym nie obowiązują utarte reguły, czy schematy i niemal wszystko może się zdarzyć.

Sam (świetny Andrew Garfield) mieszka sam w jednym z kondominiów Los Angeles. Dni spędza na czytaniu komiksów, graniu w gry, chodzeniu na imprezy i podglądaniu pięknej sąsiadki. Gdy pewnego dnia udaje mu się nawiązać z nią bliższy kontakt, szeroki uśmiech zagości na jego promiennej twarzy. Jakież jest więc jego zdziwienie, gdy następnego dnia jej mieszkanie jest kompletnie puste, a na jednej ze ścian widnieje tajemniczy symbol. Próbując dowiedzieć się czegoś więcej, dostrzeże niespodziewanego gościa lokum. Rozpocznie się prywatne śledztwo, które przeprowadzi bohatera przez tajemniczą stronę Miasta Aniołów, ekstrawaganckie nocne kluby i zwariowany świat „pięknych i bogatych”, w którym zdają się obowiązywać inne zasady.

Reżyser “Under the Silver Lake” bawi się z widzem, miesza gatunki, myli tropy i nawiązuje do klasyki Kina. W centrum opowieści znajduje się On - Andrew Garfield. Zwykły chłopak z przedmieść, który musi odnaleźć w sobie detektywistyczne zdolności, jeśli chce jeszcze raz spotkać się z piękną nieznajomą. Tropy, na które wpada, zdają się być kompletnie przypadkowe, a bohater płynnie przemieszcza się po różnorodnych zakamarkach miasta, wyraźnie mając szczęście po swojej stronie.

Film jest najlepszy, gdy dotyka warstwy meta-tekstualnej i autotematycznej. “Under the Silver Lake” to tytuł komiksu, który czyta bohater; bohaterowie snują się po cmentarzach, na których widnieją nazwiska Klasyków Kina, a z ekranu kilkakrotnie padnie fraza “sądzę, że ktoś mnie śledzi” (“somebody’s following me”), co wyraźnie nawiązuje do tytułu poprzedniego, świetnie przyjętego filmu Mitchella, “It Follows”. Użycie tego sformułowania nie jest przypadkowe, biorąc pod uwagę przekomiczną scenę z Samem i pewnym komiksem, który przykleił się do jego dłoni kilka sekwencji wcześniej, czy całą serię innych mniej lub bardziej bezpośrednich nawiązań do znanych dzieł kultury.

Najlepszą, choć nieco oderwaną od reszty obrazu i nie mającą pełnego związku z właściwą opowieścią, jest zaś scena z pianistą. Reżyser i scenarzysta nabijają się w niej z dzieł popkultury oraz wpływu, jaki wywierają one na nasze życie. Diagnoza, którą prezentują w tej scenie, jest więc zarówno celna, specyficzna, jak i piekielnie zabawna, czyniąc ze sceny komediową perełkę, która powinna bawić również w oderwaniu od całego dzieła. Taki jest właśnie cały film. To zbiór różnorodnych anegdotek “na temat”, które bawią celnością spostrzeżeń i sprawiają, że obraz ogląda się z coraz szerszym uśmiechem na ustach. Tym samym dygrsyjność opowieści staje się jej największym atutem.

“Under the Silver Lake” to piękna zabawa z widzem i jego oczekiwaniami. Wiele wątków zostaje zaznaczonych i rozpoczętych, by później niemal urwać się w połowie. Jak gdyby stanowiły jedynie senne mary bohatera, porzucone, gdy ten z powrotem otworzy oczy. Oniryczność wielu sekwencji sprawia, że po seansie zaczynamy zastanawiać się czy przedstawione wydarzenia miały miejsce naprawdę, czy były jedynie wytworem wyobraźni Sama. Takie prowadzenie historii sprawia zaś, że możemy spodziewać się na ekranie niemal wszystkiego, dzięki czemu nasze zainteresowanie i zaangażowanie w historię nigdy nie gaśnie.

Najnowszy film Mitchella to także świetna zabawa z formą. Obraz urzeka swoją warstwą audio-wizualną, prezentując wycyzelowane obrazki w rytm ciekawej, (głównie) alt-rockowej muzyki. Wiele z nich nawiązuje do zagrań znanych z wszelkiej maści innych dzieł kultury. To sprawia, że film Mitchella to wspaniały wytwór popkultury, który stanowi kolejny, intrygujący portret Miasta Aniołów, który potrafi pokazać to ograne przez różnorodne dzieła miasto, w nowy, ciekawy sposób. Dzięki temu „Under the Silver Lake” to intrygujące dzieło, do którego będzie się chętnie wracać.

Ocena: 7,5/10

/ Źródło: FILM.COM.PL

Czytaj także

 0

Czytaj także