Festiwalowe Perełki II

Festiwalowe Perełki II

Dodano:   /  Zmieniono: 
Festiwalowe Perełki
Festiwalowe Perełki / Źródło: Film
Festiwale Filmowe to jedna z najlepszych imprez dla pasjonatów Kina. Długie godziny w salach kinowych spędzone na oglądaniu intrygujących, różnorodnych i emocjonujących dzieł, a potem długie godziny spędzone na dyskusjach, opisywaniu oraz analizowaniu wszystkich elementów składowych udanego obrazu.

W zeszłym roku członkowie redakcji FILM.COM.PL mieli szansę uczestniczyć w licznych festiwalach filmowych i przedstawić Wam swoje subiektywne typy w pierwszej części „Festiwalowych Perełek”. Wreszcie nadszedł czas na obiecaną część drugą zestawienia, stanowiącą ponadto zapowiedź atrakcji nadchodzących w drugiej części roku. 

"Dope", reż. Rick Fukuyama

„Dope” Ricka Fukuyamy zawojował serca widzów każdego festiwalu, na którym się pojawił (w Polsce został zwycięzcą wrocławskiego American Film Festival). Obraz lekki, łatwy i przyjemny, choć dotykający spraw poważnych i problematycznych - wojen gangów, dealerki narkotykami, niemożności odnalezienia się przez młodych ludzi w dzisiejszym świecie. Ubierając jednak obraz w   szaty popkulturowej mieszanki motywów, reżyser potrafił w nienachalny sposób przekazać niezwykle wyraziste prawdy o życiu współczesnych przedstawicieli amerykańskich mniejszości. Wszystko w lekkiej, wakacyjnej formie sprawia, że film nie tylko przynosi niezwykłą dawkę pozytywnej energii, ale też zostaje w głowie widza na dłużej. Ogromna w tym zasługa znakomitej ścieżki dźwiękowej dzieła, w której nie tylko cytuje się legendy hip-hopu, ale też daje się zachłysnąć nowymi oryginalnymi utworami spod pióra Pharrella Williamsa, zagranymi przez samych członków obsady. Świetne feel-good movie.

Czytaj także - pełna recenzja dzieła.

Polska premiera: już w kinach

"Hardcore Henry", reż. Ilya Naishuller

„Hardcore Henry” debiutanta Ilyi Naishullera to wysokooktanowa rozrywka, która wrzuca widza w sam środek akcji, cały film prowadząc z perspektywy samego bohatera. Dzięki użyciu kamer GoPro, zamocowanych na specjalnym stelażu na barkach kaskaderów, wcielających się w tytułowego Henry’ego, widz uczestniczy w każdej rozpędzonej, świetnie schoreografowanej scenie akcji. Film nie zwalnia tempa nawet na moment, racząc nas raz na razem kolejnymi szalonymi scenami pościgów, walki wręcz, parkourowych wyczynów, czy precyzyjnego operowania bronią. Stanowi przez to ostrą jazdę bez trzymanki samochodem, któremu ktoś przeciął hamulce. Bezkompromisowe, krwawe, rozpędzone i nie pozostawiające jeńców dzieło, które nie pozostawia widza obojętnym. Najlepszy film w stylu gry komputerowej, jaki kiedykolwiek pojawił się na ekranie. Bomba!

Czytaj także - pełna recenzja dzieła.

Polska premiera: 8 kwietnia

"Niewygodna prawda", reż. James Vanderbilt

„Niewygodna prawda”, debiutującego za kamerą Jamesa Vanderbilta (wcześniej pisał scenariusze, w tym m.in do „Zodiaka” Davida Finchera) w gwiazdorskiej obsadzie (prym wiodą tu, niezastąpieni: Robert Redford i Cate Blanchett), to lepsza wersja Oscarowego „Spotlight”. Film, który także dotyka kwestii dziennikarskiego śledztwa, posiadając jednak dużo wyrazistszych i ciekawszych bohaterów. Ich postawa, aby za wszelką cenę dążyć do Prawdy przez duże P, jest godna podziwu i naśladowania. Obraz, dzięki któremu można złapać dziennikarskiego bakcyla, w którym czuć wagę działań i decyzji bohaterów, iskrzy od świetnych kreacji aktorskich oraz interesującej chemii, jaka wytworzyła się między bohaterami. Kawał świetnego Kina.

Polska premiera: 22 kwietnia

"Wyznania nastolatki", reż. Marielle Heller

„Wyznania nastolatki” Marielle Heller, czyli osadzona w latach 70. opowieść o dziewczynie, która zaczyna eksperymentować ze swoją seksualnością, to niezwykle ciepły, humorystyczny i pełen zaskakujących uwag film, który już od pierwszych scen wkłada uśmiech na twarz widza. Siła obrazu kryje się w doskonałym rozpisaniu niezręcznych sytuacji, których doświadcza dziewczyna. Opisując różnorodne zbliżenia seksualne bohaterki oraz towarzyszącą im burzę myśli, robi to bez upiększania, czy koloryzowania, tylko z pełnią nieporadnego życiowego humoru. Minnie (Bel Powley) zwyczajnie mówiąc co myśli, nadaje całości niezwykle lekki i ujmujący ton. Bohaterowie posiadają specyficzną namacalną chemię, na dodatek świetnie charakterologicznie się uzupełniają. Mimo różnicy wieku, która dzieli bohatera Alexandra Skarsgaard oraz dziewczynę, łatwo zauważyć, że do siebie pasują. Dzięki temu ich romans ogląda się bez poczucia perwersji. „The Diary of a Teenage Girl” to po protu świetny film.

Polska premiera: 15 kwietnia

"Facet idealny", reż. Paco Cabezas

„Facet idealny” Paco Cabezasa to niezwykle humorystyczny film (wręcz „Humorystyczna petarda!”, jak pisaliśmy w recenzji dzieła), opowiadający o niezwykle (nie)dobranej parze. Kiedy spotykają się przypadkiem w sklepie, szybko znajdują wspólny język, mimo że zachowanie mężczyzny odbiega nieco od normy. To jednak dziewczynie nie przeszkadza, gdyż w momencie, w którym „zwykli” ludzie uciekaliby gdzie pieprz rośnie, ona prosi o więcej. Mężczyzna zachowuje się zaś w specyficzny sposób, gdyż jest… seryjnym mordercą, o bardzo szczególnym kodzie etycznym. Mariaż kilku gatunków filmowych, oddający hołd obrazom minionej epoki, a także w stu procentach wykorzystujący charyzmę swoich pierwszoplanowych aktorów - Sama Rockwella i Anny Kendrick. Znakomita rozrywka, od której brzuch może rozboleć ze śmiechu.

Czytaj także - pełna recenzja dzieła.

Polska premiera: lato 2016.

"Colonia", reż. Florian Gailenberger

„Colonia” Floriana Gailenbergera ze znakomitą Emmą Watson w głównej roli to obraz pełen namacalnego napięcia. Historia dziewczyny, która z miłości za ukochanym (Daniel Bruhl) samodzielnie zgłasza się do chilijskiego obozu pracy, w którym mężczyzna jest przetrzymywany, potrafi budzić prawdziwe emocje. Sceny psychicznego i fizycznego znęcania się nad mieszkańcami kolonii są w stanie zmęczyć widza, a droga, którą przejdzie dziewczyna w celu uratowania narzeczonego, jest tak wyrazista, że nie sposób nie kibicować jej całym sercem. Emma Watson bryluje („bruhluje”?) na ekranie, kradnąc każdą scenę dla siebie i to właśnie dla tego nowego oblicza brytyjskiej aktorki warto pochylić się nad filmem.

Czytaj także - pełna recenzja dzieła.

Polska premiera: nieznana


"Dziewczyny śmierci", reż. Todd Strauss-Schulson

„Dziewczyny śmierci” Todda Straussa-Schulsona, będące połączeniem horroru i komedii, to „list miłosny dla horrorów lat 80.”, jak  na okładce płyty mówi sam Sam Raimi. Hołd slasherom lat 70. i 80., a na dodatek film w filmie, poprowadzony jest w niezwykle ciekawy, a zarazem zabawny sposób. Przepełniony cytatami, zapożyczeniami i mrugnięciami okiem w stronę widza, "The Final Girls" jest filmem, który powstał z miłości do kina i jest skierowany przede wszystkim do jego miłośników. 

Czytaj także - pełna recenzja dzieła.

Polska premiera: już na DVD

Czytaj także

 0

Czytaj także