Urodzeni pogromcy – recenzja 1. odcinka serialu „Outcast: Opętanie”

Urodzeni pogromcy – recenzja 1. odcinka serialu „Outcast: Opętanie”

Dodano:   /  Zmieniono: 
Outcast: Opętanie (2016)
Outcast: Opętanie (2016) / Źródło: FOX
11 sezonów „Supernatural” (w październiku ruszy kolejny) i mocna pozycja „American Horror Story: Hotel” podczas tegorocznego rozdania Złotych Globów świadczą o jednym – uwielbiamy telewizyjne opowieści z dreszczykiem. Nowość od stacji Fox, „Outcast: Opętanie”, wpisuje się w ten nurt poniekąd jako miks wymienionych tytułów.

Pierwszy kwadrans pilota zapowiada rozrywkę w stylu „American Horror Story”: odważną, absurdalną przechadzkę po gabinecie osobliwości. By nie pozostawić nam żadnych wątpliwości, z jakim gatunkiem filmowym się stykamy, pomysłodawca i producent wykonawczy Robert Kirkman (odpowiedzialny także za „The Walking Dead”) od razu serwuje makabrę. Kiedy kilkuletni chłopiec zaczyna łykać jedzenie razem z własnymi palcami, jego matka przeczuwa najgorsze i woła po księdza. Wielebny Anderson nie należy do sceptyków i od razu zaczyna serię (nieskutecznych) egzorcyzmów. Miasteczko Rome widziało już bowiem niejedno, łącznie z paskudnym przypadkiem opętania. Gdy w rodzinne strony powraca Kyle Byrnes – syn opętanej przed laty kobiety – staje się jasne, że jego „obycie” z mocami piekielnymi przysłuży się duchownemu walczącemu o duszę małego Joshui.

W tym momencie na plan serialu „wchodzą” bracia Winchester. Pogromcy sił nieczystych w „Outcast: Opętanie” nie są co prawda rodziną (chyba!), lecz walkę z demonami mają (dosłownie!) we krwi. Wygląda również na to, że produkcja przyjmie formę proceduralu, w którym każdy odcinek skupi się na innym przypadku opętania, a trzonem akcji będą powoli odkrywane sekrety Kyle’a (choć i wielebny Anderson na pewno ma coś za uszami). Wydarzenia zaprezentowane do tej pory spokojnie mogłyby się przytrafić właścicielom czarnej Impali; trzeba jednak przyznać, że produkcja Roberta Kirkmana pozbawiona jest choćby krzty humoru (tak bardzo typowego dla serii „Supernatural”). 

To podobieństwo do tytułów już znanych sprawia, że nowość od Foxa wydaje się nijaka. W ramach pierwszego sezonu ukaże się jeszcze dziewięć epizodów (a stacja zamówiła już kolejną porcję), gorąco liczę więc na to, że „Outcast: Opętanie” odnajdzie własny charakter – zwłaszcza, że powstaje na podstawie poczytnego komiksu Roberta Kirkmana i rysownika Paula Azacety. Póki co otrzymaliśmy klasyczną (czytaj: oklepaną) opowieść o nawiedzonym dziecku, które lewituje nad łóżkiem, wysypuje z ust wór bluźnierstw i udaje, że nie ma kręgosłupa. To, co wyprawia się we wprowadzeniu do odcinka, daje jednak nadzieję na ciekawszy rozwój wypadków. Potrawkę z tradycyjnych dla horroru motywów twórcy przyprawiają wtedy szczyptą szaleństwa. Oby składnik ten stał się podstawowy dla ich kuchni.  

Czytaj także

 0

Czytaj także