La La Land - TIFF'16

La La Land - TIFF'16

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kadr z filmu "La La Land" (2016)
Kadr z filmu "La La Land" (2016) / Źródło: Monolith FIlms
„La La Land” Damiena Chazelle, czyli drugie pełnometrażowe dzieło reżysera „Whiplash”, jest musicalową opowieścią o dążeniu do spełnienia swoich marzeń.

Film otwiera wspaniała sekwencja tańca i śpiewu, nakręcona na jednym ujęciu na środku zakorkowanej autostrady, prowadzącej do Miasta Aniołów. Pełna koloru, skocznych ruchów, pięknego śpiewu i młodzieńczego wigoru, scena otrzymała gromką burzę oklasków podczas  premierowego pokazu.

W gruncie rzeczy „La La Land” to historia, jakich wiele. Młoda dziewczyna przyjeżdża do Hollywood, aby robić karierę filmową. W międzyczasie pracuje w kawiarni, obsługując klientów. Tym, co wyróżnia ją od konkurencji, to ciekawy sposób prowadzenia opowieści oraz genialne zakończenie. Cała sekwencja końcowa jest niezwykle zniuansowana, pełna różnorodnych znaczeń. Nostalgia miesza się tu z realizmem, a musicalowa przesada z dosadnością życiowej prawdy. Ostanie sceny ukazują także jaka jest cena spełnienia marzeń. Ostatnie kilkanaście minut stanowi więc wisienkę na torcie przykuwającej uwagę historii, sprawiając przy tym, że film ma słodko-gorzki wydźwięk. I właśnie w tej dwoistości leży największa siła najnowszego obrazu Chazelle’a.

Zanim jednak dojdziemy do ocierającego się o geniusz finałowego montażu, dostaniemy feerię wrażeń i różnorodnych doznań. Wyśmienity jest muzyczny leitmotiv, powracający wielokrotnie i stanowiący przejrzysty wgląd w motywacje i pragnienia bohaterów. Zagrany i zaśpiewany przez dwójkę bohaterów, przykuwa i zostaje w głowie na dłużej.

Ryan Gosling i Emma Stone z urokiem, wdziękiem i gracją ogrywają swoich bohaterów. Ona, początkująca aktorka, on, muzyk, rozkochany w jazzie.  Ich wzajemna chemia jest natychmiastowo wyczuwalna, a kilka scen to istne komediowe perełki. Tak jest chociażby w scenie spotkania na imprezie nad basenem. Już samo to, co Emma Stone wyprawia ze swoją mimiką twarzy, przedrzeźniając i strojąc miny do Goslinga, zasługuje na wszelkie nagrody. Nic więc dziwnego, że aktorka została uhonorowana laurem za Najlepszą Rolę Kobiecą podczas tegorocznego Festiwalu w Wenecji. Nominacje do innych prestiżowych nagród ma jak w banku. Jej bohaterka pełna jest bowiem energii, życia, chęci do działania, a jednocześnie pełno w niej wątpliwości i rozgoryczenia. To sprawia, że jest postacią wyrazistą, prawdziwą. W kontekście niezwykle humorystycznych scen nie można też zapomnieć o świetnej choreografii sceny, która widnieje na plakacie, gdy dwójka zaczyna tańczyć na środku ulicy. Zaangażowanie i pasja aktorów, sprawiają, że oglądamy ten moment z szerokim uśmiechem na ustach.

Takie zresztą jest całe „La La Land”. Najnowsze dziecko Chazelle’a to film pełen ciepła, humoru oraz pozytywnej energii. A równocześnie taki, który nie boi się sprowadzić swoich bohaterów na ziemię i pokazać na ekranie trudów prawdziwego życia. Właśnie w tym wymieszaniu musicalowej przesady z dosadnością życiowej prawdy, kryje się prawdziwa magia dzieła.

Ocena: 8,5/10

PS. Film wygrał najważniejszą nagrodę Festiwalu Filmowego w Toronto, zebrał też laury zachwytu podczas premierowych pokazów w Wenecji. Liczne nominacje Oscarowe ma więc jak w banku. A Złoty Glob w kategorii Najlepsza Komedia/Musical wydaje się czystą formalnością. Już teraz możemy zacząć gratulować więc Damienowi Chazelle.

Czytaj także

 0

Czytaj także