„Ja, Daniel Blake” nagrodzony Złotą Palmą

„Ja, Daniel Blake” nagrodzony Złotą Palmą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ken Loach
Ken Loach / Źródło: Festival de Cannes
69. Festiwal w Cannes dobiegł końca. Triumfatorem gali wieńczącej to niezwykłe wydarzenie filmowe okazał się Ken Loach, reżyser nagrodzonego Złotą Palmą „Ja, Daniel Blake”. Oto pełna lista zwycięzców wraz z komentarzem Michała Kaczonia.

Złota Palma: „Ja, Daniel Blake”, reż. Ken Loach 

„Ja, Daniel Blake” to portret człowieka, który stojąc nad krawędzią, stara się z całych sił zmienić swój los. Postać grana przez Dave'a Johnsa przepełniona jest smutkiem, jednak nigdy nie traci swego dobrego serca. Do sukcesu filmu Kena Loacha przyczynił się też doskonały scenariusz, który sprawnie przedstawia opozycję człowiek kontra system. Reżyser uniknął fałszywych nut, trafiając z kamerą naprawdę blisko ludzkiego dramatu.

Grand Prix: Xavier Dolan – „To tylko koniec świata” 

„To tylko koniec świata” jest niezwykle intensywnym, dusznym obrazem, wobec którego nie da się przejść obojętnie. Zbudowanie filmu niemal wyłącznie na zbliżeniach to nie lada sztuka; Xavier Dolan opanował ją jednak w 100 procentach. Recenzja: LINK.

Reżyseria: ex aequo Cristian Mungiu – „Bacalaureat” i Olivier Assayas – „Personal Shopper” 

Bacalaureat”: Rozgrywająca się w zmieniającej się Rumunii historia rodzicielskiego dylematu. Gdy główna bohaterka zostaje zaatakowana w przeddzień egzaminu, od którego zależy jej przyszłość, rodzice staną przed nie lada problemem. Czy powinni pomóc córce, uciekając się do korupcji? Jak ma się to do zasad, które wpajali jej całe życie? „Bacalaureat” to ciekawy dramat o blaskach i cieniach współczesnej Rumunii.

Personal Shopper”: Wygrana „Personal Shopper”, jednego z bardziej kuriozalnych filmów tegorocznego Cannes (w którym Kristen Stewart próbuje porozumiewać się z duchami, robiąc zakupy dla swojej szefowej w ekskluzywnych butikach), to największe, niekoniecznie pozytywne zaskoczenie festiwalu.

Nagroda Jury: Andrea Arnold – „American Honey”

Wygrana Arnold, zwłaszcza w kategorii Nagroda Jury zaskakuje. Historia Star, dziewczyny z biednego domu, która porzuca swoje rodzeństwo, by z bandą sprzedawców prenumerat czasopism jeździć po Ameryce, nie jest szczególnie zaskakująca. Zarówno od strony formalnej, jak i treściowej. Podobne historie widzieliśmy na ekranie już wielokrotnie, a Arnold w zasadzie nie dodaje nic nowego od siebie. Przy blisko trzygodzinnym czasie trwania, film zawiera jedynie kilka scen, które warte są uwagi. A choć seans się nie dłuży, niewielka zawartość treściowa nie uzasadnia rozbuchanej formy. Nagroda ta należała się dużo bardziej „Patersonowi”, czy „Toni Erdmann”, które na ekranie pokazały coś nowego, innowacyjnego, innego. Najwyraźniej jednak coś w wizji Arnold przykuło uwagę jurorów, skoro zdecydowali się ją przyznać.

Scenariusz: Asghar Farhadi – „Forushande” oraz Aktor: Shahab Hosseini – „Forushande”

Forushande”/"Sprzedawca" jest jednym z wielu filmów tegorocznego festiwalu, który porusza temat obsesji na punkcie jakiejś sprawy, nagminnego powracania myślami do traumatycznych wydarzeń i próbę poradzenia sobie z nimi. Trudno jednak, aby bohaterowie nie powracali do tematu, gdy w wyniku nieszczęśliwego nieporozumienia, do mieszkania pary małżeńskiej wtargnie mężczyzna i zaatakuje kobietę, gdy ta będzie pod prysznicem. Fakt, że nigdy wprost nie zostaje powiedziane co dokładnie się wydarzyło, stanowi największy atut dzieła. Być może właśnie tę inteligentną grę z widzem dostrzegli członkowie jury.

Nagroda aktorska uzasadnia się też tym, że mimo, że to kobieta została zaatakowana, to właśnie mężczyzna, jej mąż wydaje się borykać z problemem najbardziej. W tym sensie, że czuje się bardziej odpowiedzialny, że nie zapewnił swojej żonie odpowiedniej protekcji, że w ogóle dopuścił do zaistniałem sytuacji. Próbuje rozwikłać zagadkę, próbuje zadośćuczynić zbrodni, próbuje ją naprawić. To on zwraca uwagę na to, co pomyślą sąsiedzi, to on zdaje się być najbardziej wplątany w sprawę.

Sądzę jednak, że nagroda jest zasłużona jedynie połowicznie, dlatego, że obraz Farhadiego kilkakrotnie tak bardzo wytraca tempo, że gubi uwagę widza. Jest w obrazie moment, w którym bohater zasypia na ekranie. Niestety, jest to też reakcja, która może przydarzyć się samemu oglądającemu. Akcja zawiązuje się za długo. Ekspozycja trwa za długo, wydarzenia są niepotrzebnie wydłużone. Scenariuszowi przydałoby się wycięcie kilku scen, dla lepszej dynamiki. Niemniej, jeśli chodzi o temat, jest on niezwykle ciekawy, a choć nie jest najlepszym z grona obrazów poruszających podobną kwestię, nie sposób odmówić mu wyrazistego portretu tak jednostki, jak i społeczeństwa. To zresztą zdaje się być kluczem tegorocznych wygranych. Każdy z nagrodzonych obrazów przedstawia jednostkę w starciu z większą siłą, opozycję jednostki z systemem.

Aktorka: Jaclyn Jose – „Ma’ Rosa”

Wygrana Jaclyn Jose zaskakuje. Głównie dlatego, że w obrazie Brilliante Mendozy bohaterka ta wydaje się niezmienna, wręcz bierna. To inni działają w kontrze do jej zachowań, ona w zasadzie niczym się nie wyróżnia. Po prostu jest na ekranie. Dziwi więc taki werdykt. Przyznany jak gdyby bardziej za kolejny społeczny temat, aniżeli rzeczywisty kunszt aktorski.

Czytaj także

 0

Czytaj także