Julieta - Cannes '16

Julieta - Cannes '16

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kadr z filmu "Julieta" (2016)
Kadr z filmu "Julieta" (2016) / Źródło: Manolo Pavón, El Deseo
“Julieta” Pedro Almodóvara to opowieść o pustce, która zostaje w człowieku, gdy opuści nas ktoś bliski.

Julieta ma zamiar wyprowadzić się z Madrytu ze swoim narzeczonym. Kiedy jednak przypadkiem spotyka dawną znajomą na ulicy, postanawia zmienić swoje plany o 180 stopni. “Zostaję w Madrycie” orzeknie. Ani narzeczony, ani widz nie będą wiedzieć co właściwie spowodowało tę decyzję. Do czasu.

Najnowszy film Almodóvara jest świetnie skonstruowany. Dawkując nam informacje, wzbudza nasze zainteresowanie, każąc w napięciu czekać na rozwój wypadków. Reżyser dodatkowo świetnie wykorzystuje formę filmową do nakreślenia swojej opowieści. Już pierwsza scena zwiastuje ciekawy klimat. Teoretycznie otwierające momenty są zwyczajne - ot, oglądamy kadry przedstawiające mieszkanie bohaterki. Tym jednak, co wyróżnia tę scenę, jest fakt, iż w tle przygrywa posępna, nieco złowieszcza muzyka, która wprowadza uczucie niepokoju. Jak gdyby zwiastowała jakieś nieszczęście, które ma za chwilę nadejść*.

Nieszczęście rzeczywiście nadchodzi, a my zagłębiając się w opowieść z przeszłości coraz mocniej zaczynamy rozumieć postępowania bohaterki. “Twoja nieobecność wypełnia moje życie i wszystko w nim”, padnie w pewnym momencie. To zresztą najważniejsze zdanie, które pojawi się w filmie, istna idea fix całego obrazu.

twitter

Film pięknie rozróżnia dwie kategorie uczuć, które posiadają równie silną moc oddziaływania, jednak w odwrotnych kierunkach. Nadzieja i niepewność. Nadzieja potrafi utrzymać przy życiu, ale ta źle ulokowana, wynikająca z niepewności, może rodzić niepokój. Jest w stanie zawładnąć czyimś życiem, stać się czymś w rodzaju obsesji. Nie trzeba chyba artykułować która siła rządzi życiem bohaterki.

Aktorstwo w “Julietcie” jest naprawdę wysokich lotów i nie zdziwiłbym się, gdyby Emma Suarez oraz Adriana Ugarte, wcielające się w bohaterkę w dwóch okresach czasowych, dostały nagrodę dla Najlepszej Aktorki (być może nawet ex aequo) na Festiwalu. Obie wspaniale ogrywają bowiem zmienność nastroju Juliety, niuansując jej zachowanie i sprawiając, że oddcyha prawdziwym powietrzem. Niezwykle wyrazisty jest także moment przejścia między aktorkami. Gdy rola jednej zamienia się w rolę drugiej. Proste zagranie, które Almodóvar stosuje na ekranie, jest tak wyraziste, że siedząca obok mnie Francuzka aż zakrzyknęła gromkie “Genial!”. Polega ono bowiem na prostym zarzuceniu ręcznika na twarz Adriany Ugarte, a gdy ten zostanie zdjęty, naszym oczom ukaże się lico Emmy Suarez. Tym samym w bardzo klarowny sposób przekazano nam, że oto pod wpływem smutku i stresu, bohaterka w zaledwie kilka minut postarzała się o kilkanaście lat. Urzeka piękno prostoty tego rozwiązania.

“Julieta” stanowi świetne studium ludzkiej emocjonalności. Do tego to interesująca historia, którą ogląda się z niemalejącym zainteresowaniem. Dzięki takim filmom, Cannes wciąż można nazywać Najważniejszym Świętem Kina dla każdego pasjonata X Muzy.

Ocena: 8-/10

PS. *(Nota bene - właśnie na takich scenach wyraziście widać, jak ogromną rolę odgrywa muzyka w dziele filmowym).

Czytaj także