KRISTEN STEWART - aktorka (nie)jednej miny

KRISTEN STEWART - aktorka (nie)jednej miny

Dodano: 
kadr z filmu "Personal Shopper" (2016)
kadr z filmu "Personal Shopper" (2016) / Źródło: Aurora Films
Kristen Stewart przez lata kojarzona była jedynie z rolą Belli Swan ze "Zmierzchu". W ostatnich latach, dzięki udziałowi w wielu artystycznych projektach, udało jej się pozbyć łatki jednej roli. O drodze, którą przeszła młoda Amerykanka opowiada Kamil Kisiel.

Co łączy Kristen Stewart z Carrie Fisher?

Skojarzenie może wydawać się błahe, fałszywe wrećz w swym założeniu. W tym szaleństwie jest jednak metoda. Dementując na wstępie - nie będzie to próba ani bulwarowego wyoutowania, w którym podzielę się wymyśloną na poczekaniu ”sensacją” dotyczącą rodzinnych czy branżowych koligacji między Paniami. Z pomocą analogii chcę jedynie zarysować fenomen 26-letniej aktorki. Dziewczyny, która w tak młodym wieku stała się już weteranem branży filmowej, czynnym zawodowo od dziesiątego roku życia. Aktorką, która pojawiała się na ekranie w najmniej oczywistych konstelacjach, fluktuując własny wizerunek wyborem krańcowo różnych od siebie produkcji, począwszy od amerykańskich blockbusterów po europejski arthouse.

Zatem co je łączy? Obie pochodzą z rodzin bezpośrednio związanych z branżą filmową. Wzięły także udział w produkcji, która urosła do rangi globalnego fenomenu (czy wręcz globalnej histerii), krystalizując ich osoby w oczach widzów z pojedynczą rolą, która na zawsze kojarzyć będzie się z ich osobą. Nadając im tym samym zgubne jarzmo popkulturowej ikony. Tej roli - maski, którą z łatwością można przybrać, natomiast dużo trudniej jest się jej pozbyć.

Piętno jednej roli

Międzynarodowa rozpoznawalność przyszła do Stewart wraz z filmowym cyklem,,Zmierzch”, ekranizacją książek dla młodzieży autorstwa Stephanie Meyer. Rola apatycznej zagubionej nastolatki, nieśmiałej Belli Swan zarzutowała na wiele lat na wizerunku aktorki. Film wpisuje się w kanon kolejnej wariacji na temat wielkiej miłości (z pozoru) niemożliwej. Zagrożonej nie przez klasy społeczne, jak u Szekspira, zaś przez ograniczenia rasowe między ludźmi a „fantastycznymi zwierzętami”.

Udział w pierwszym blockbusterze, o takim fenomenie popularności, w tak młodym wieku (18 lat), tylko po kilku niezależnych filmach i przed głośniejszymi sukcesami, już automatycznie piętnuje. Ogranicza też ten jedyny tytuł do quasi-wizytówki, stale obecnej w kręgach medialnego dyskursu i zapisanej w pamięci widzów. Nie tylko przyczynia się do wyciszenia jej poprzednich dokonań, ale objawia się również skazą na wizerunku. Widzowie, dla których,,Zmierzch” był pierwszą stycznością z jej osobą, skondensowali jej język aktorskiego wyrazu do postaci stereotypu: Kristen Stewart, neurotyczna aktorka,,jednego, znudzonego grymasu”.

Stewart przed, jak i w trakcie kręcenia serii, miała jednak okazję pracować przy kilku poważniejszych i ambitniejszych produkcjach. Z psychologią nie rysowaną tak cienką kreską, jak w komiksach. Gdzie role nie ograniczały się do bycia nośnikiem jednej, góra dwóch cech, a mimika do neurotycznych spazmów czy kręcenia niedowierzająco głową. Wybierała różnorodny repertuar. Od kina gatunkowego (,,Azyl” Finchera,,,Posłańcy”) przez dramaty psychologiczne (,,Witamy u Rileyów”), filmy biograficzne (,,The Runaways”), ekranizacje klasyki literatury (,,Wszystko za życie” Seana Penna,,,W drodze”) po lżejszy repertuar (,,Łapcie te dziewczynę”,,,Zathura- kosmiczna przygoda”,,,Adventureland”).

Droga do świtu

Po pięciu latach globalnej histerii, byciu na świecznikach portali plotkarskich, Stewart oficjalnie kończy pewien epizod swojego życia. Po premierze ostatniej części cyklu,,Saga Zmierzch: Przed Świtem” i,,Królewny Śnieżki i Łowcy” odchodzi od kina nastawionego na masową rozrywkę. Porzuca je na rzecz wyrażania siebie, oddając się w pełni kinu artystycznemu. Zmieniając tym samym trajektorię swoich zainteresowań na tematy bliższe realnemu życiu, a nie jedynie jego wyobrażeniu.

,,Zmierzch” okazał się być wyłącznie pięciominutowym fenomenem. Umarł śmiercią naturalną po premierze ostatniej części. Jednak zarysowane w tamtym okresie wizerunkowe klisze pozostały. Stewart będzie starała się, idąc im pod prąd, zmienić je na swoją modłę. Obracając się w najmniej oczywistych konstelacjach tematów i reżyserów. Tak należy uznać udział w projektach dwóch autorów artystycznego kina światowego - Woody'ego Allena (,,Śmietanka towarzyska”) i Oliviera Assayasa (,,Sils Maria”,,,Personal Shopper”).

Po drodze przyszło jej zagrać w innych ciekawych, niskobudżetowych filmach, aczkolwiek dopiero współpraca z europejskim reżyserem, Assayasem pozwoliły pozbyć się jej ”post-zmierzchowych” naleciałości. Role w jego produkcjach stanowią urozmaicenie jej dotychczasowego repertuaru. Jej wygadana i energiczna Valentine w,,Sils Maria”, tak bardzo spodobała się krytykom, że w 2015 roku otrzymała francuskiego Cezara dla Najlepszej Aktorki. Było to wydarzenie bezprecedensowe, gdyż Stewart była pierwszą Amerykanką w historii tych nagród, która została uhonorowana wyróżnieniem. Czy Maureen, bohaterka,,Personal Shopper”, rówież kupi krytyków? Przekonamy się wkrótce. Na razie wiadomo, że Stewart wciela się w rolę zamkniętej w sobie dziewczyny, o androgenicznym wyglądzie, która pragnie skrycie być kimś innym, ”lepszym” niż w rzeczywistości.

Na szczęście sama Stewart nie musi już niczego udowadniać. Dzięki rolom u Allena i Assayasa, a także dobrze przyjętym występom w „Motyl. Still Alice”, czy „Certain Women” wyszła spod cienia filmu, który przyniósł jej rozpoznawalność. Wielu innym nigdy się nie udało i do końca życia odcinali jedynie kupony swojego pojedynczego sukcesu. Na szczęście Kristen Stewart, uciekła z objęć nocy i dosięgnął ją świt.

Autor: Kamil Kisiel

Czytaj także