Misiewicz: Nie wrócę do polityki. Zbliżyłem się do Boga

Misiewicz: Nie wrócę do polityki. Zbliżyłem się do Boga

Dodano: 
Bartłomiej Misiewicz
Bartłomiej Misiewicz / Źródło: Newspix.pl / Piotr Twardysko
W swoim pierwszym po wyjściu na wolność wywiadzie Bartłomiej Misiewicz opowiada o pobycie w areszcie, żalu do mediów i planach na przyszłość. W rozmowie z Onetem były rzecznik MON odpowiada też na pytania o swoją niezwykłą karierę polityczną i spór sądowy z Patrykiem Vegą.

Już na samym początku wywiadu Bartłomiej Misiewicz dał do zrozumienia, że prokuratura zachowywała się w jego sprawie niewłaściwie. – Ja już w areszcie zrozumiałem, że sprawiedliwy wyrok w mojej sprawie może wydać tylko niezawisły, niezależny od polityków sąd. Jeśli taki będzie, to jestem o siebie zupełnie spokojny – mówił. – Na szczęście w Polsce wyroki zapadają w sądach, a nie w prokuraturze – dodawał, nazywając swoją sprawę „dziwną”. Nie chciał rozmawiać o stawianych mu zarzutach: zawierania fikcyjnych umów na szkodę PGZ, płatnej protekcji. Powoływał się na tajemnicę śledztwa. Pytany o całe zamieszanie wokół swojej osoby, winił głównie media. Przyznał, że w pewnych sytuacjach być może zachowałby się inaczej, jednak „nie chce uprawiać gdybologii”. – Jest bardzo wiele rzeczy, których żałuję, ale i bardzo wiele, z których jestem dumny – podkreślał.

Były rzecznik MON podziękował w wywiadzie Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który zainterweniował w jego sprawie. – Kilka miesięcy temu w ogóle nie spodziewałbym się, że spędzę pięć miesięcy w areszcie. Ale mówię o tym publicznie, bo jestem wdzięczny, że RPO potraktował mnie jak normalnego obywatela, którego prawa są delikatnie rzecz mówiąc naginane – mówił o sytuacji, w której pomimo wpłacenia wymaganej kaucji wciąż pozostawał w areszcie. Przyznał, że pobyt w izolowanej celi był dla niego traumą. Przetrwać pomogła mu modlitwa. – W ogóle w więzieniu jest tak, że albo ktoś się zbliża do Boga, albo ostatecznie od Niego oddala – stwierdził.

Bartłomiej Misiewicz odniósł się też do ujawnionej sceny z nowego filmu Patryka Vegi, sugerującej intymną zażyłość pomiędzy rzecznikiem MON i szefem resortu. – Wystarczającą odpowiedzią jest żądanie miliona złotych zadośćuczynienia – zwrócił uwagę. – Gdy planowaliśmy z prawnikami ten pozew tłumaczyłem, że tą wysoką kwotą chcę podkreślić absurdalność i niedorzeczność zarzutów, które tworzy pan Vega – mówił, zarzucając reżyserowi robienie reklamy na jego nazwisku. Pod koniec wywiadu przyznał, że do polityki nie wróci.

Czytaj także:
Vega odpowiada Misiewiczowi. „Misiu, mam wiadomość”
Czytaj także:
Misiewicz pozywa Vegę za „Politykę”. Chce miliona złotych oraz usunięcia fragmentów filmu

Czytaj także