Azylem był dla mnie Kościół

Azylem był dla mnie Kościół

Dodano: 
Izabela Trojanowska
Izabela Trojanowska / Źródło: Newspix.pl / JACEK MYSZKOWSKI/FOTONEWS
Jako dziecko azyl odnalazłam w Kościele. Należałam do chóru katedralnego, właśnie tam zaczęłam rozwijać się wokalnie na tyle dobrze, że podjęłam decyzję o pójściu do szkoły muzycznej – mówi Izabela Trojanowska.

Kościół odgrywał kiedyś dużą rolę w moim życiu. Dziś inaczej na niego patrzę. Odkąd polityka mocniej wkroczyła do KOŚCIOŁA, trudno mi się w nim odnaleźć. Mam wrażenie, że dziś jego drzwi są zbyt często zamykane. Choć to nie zmienia mojej wiary w Boga. Po etapie chóru kościelnego w moim muzycznym życiu przyszła pora na Halinę Frąckowiak, która z zespołem ABC grała mocny bigbit. Śpiewałam też „Gdybyś Kochał, Hej” Breakoutu i powoli uświadamiałam sobie, że obiorę kierunek rock. Potem, w miarę upływu lat, przychodziły fascynacje Bryanem Ferrym, Janis Joplin, Lennym Kravitzem czy Amy Winehouse.

Romka Lipkę poznałam w 1980 r. Zaproponował mi wtedy, wraz z Andrzejem Mogielnickim, nagranie płyty. Tak powstała „IZA”. Po 40 latach już wiem, że to spotkanie było decydujące w moim życiu. Płyta pomogła mi stworzyć image „śpiewającej” Trojanowskiej. To było świeżo po emisji serialu „Strachy”, byłam już popularna i publicznie nazywana imieniem głównej bohaterki, Tereski Sikorzanki. Tak naprawdę nie byłam pewna, co ze sobą dalej robić.

Okładka tygodnika WPROST: 8/2020
Artykuł jest zamknięty
Artykuł został opublikowany w 8/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także