"Mała Moskwa" w Rosji po wakacjach

"Mała Moskwa" w Rosji po wakacjach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeden z rosyjskich dystrybutorów zakupił prawa do wyświetlania w Rosji filmu "Mała Moskwa" Waldemara Krzystka - poinformowała Emilia Sawicka z Telewizji Polskiej, która jest producentem tego obrazu.
Jeden z rosyjskich dystrybutorów zakupił prawa do wyświetlania w Rosji filmu "Mała Moskwa" Waldemara Krzystka - poinformowała w czwartek PAP Emilia Sawicka z Telewizji Polskiej, która jest producentem tego obrazu.

Według przedstawicielki TVP film trafi na ekrany kin w Rosji po wakacjach.

"Mała Moskwa" jest jednym z 16 dzieł, które ubiegają się o statuetkę św. Jerzego, główną nagrodę trwającego w Moskwie 31. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego. Konkursowy pokaz filmu Krzystka odbędzie się w piątek w reprezentacyjnym kinie "Oktiabrskij".

W czwartek obraz zaprezentowano rosyjskim dziennikarzom i krytykom. Pokaz wzbudził duże zainteresowanie. Prawie wszystkie miejsca w głównej sali kina "Chudożestwiennyj" były zajęte.

"Jest to najbardziej wzruszający film ze wszystkich, które obejrzeliśmy, układając program festiwalu. A obejrzeliśmy ponad 1000 obrazów" - powiedział po seansie jego gospodarz Kirił Rozłogow, najbardziej znany rosyjski krytyk filmowy.

W pokazie prasowym uczestniczyli m.in. Krzystek oraz odtwórcy głównych ról - Swietłana Chodczenkowa i Dmitrij Uljanow.

Opowiadając o pracach nad filmem, Krzystek zauważył, że przez pięć lat nie mógł znaleźć koproducentów.

"Rosyjscy producenci mówili, że scenariusz bardzo im się podoba, jednak w ostatniej chwili odmawiali udziału w tym projekcie. Zawsze były to decyzje politycznie umotywowane. Rosja - mówili - nie jest zainteresowana takim wizerunkiem swojej armii. Tym bardziej, jeśli film kręci Polak. W Polsce też nie wszystko układało się pomyślnie" - wspominał reżyser.

Według Krzystka jest to film uczciwy. "Nie jest przepojony ani rusofobią, ani rusofilstwem" - wskazał.

Reżyser poinformował, że w Polsce obraz został przyjęty bardzo dobrze, choć część krytyków zarzuciła mu, iż - jak to ujął - w tani sposób leczy polskie kompleksy.

Chodczenkowa ze swej strony zauważyła, że to dobrze, jeśli dzieło to wzbudza różne emocje. "Film nie może się wszystkim podobać" - zaznaczyła.

Z kolei Uljanow przypomniał ciepłe przyjęcie filmu na ubiegłorocznym festiwalu filmowym w Gdyni. "Był to okres konfliktu Rosji z Gruzją. Wiadomo, jak na to reagowała Europa. A w Gdyni w tym czasie pokazano film grany w 90 proc. po rosyjsku. Przyjęto go bardzo ciepło. Wyjechaliśmy z Gdyni szczęśliwi" - powiedział.

Nakręcony w 2007 roku dramat "Mała Moskwa", to opowieść o zakazanej miłości Rosjanki i Polaka w czasach, gdy w Legnicy stacjonowały wojska radzieckie.

Obraz zdobył w 2008 roku Wielką Nagrodę 33. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni - Złote Lwy dla najlepszego polskiego filmu fabularnego. Swietłana Chodczenkowa dodatkowo odebrała tam nagrodę dla najlepszej pierwszoplanowej aktorki.

Czytaj także