Cannes 2015: Burza oklasków dla polskiego filmu

Cannes 2015: Burza oklasków dla polskiego filmu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Cannes 2015: Burza oklasków dla polskiego filmu, fot. mat. prasowe 
W tym roku nasza obecność na festiwalu w Cannes była minimalna. Ale pokaz koprodukowanego przez Polskę „Intruza” okazał się sukcesem.
Polskie kino jest w w dobrej formie. W lutym Małgorzata Szumowska wyjechała z Berlina z Niedźwiedziem za reżyserię, a Paweł Pawlikowski z Los Angeles przywiózł Oscara. Ale w Cannes tego się nie czuło. Polskich „akcentów” nie było wiele. Najważniejszy: „Intruz” Magnusa von Horna.

To film, który powstał w koprodukcji polsko-szwedzko-francuskiej. Jego akcja rozgrywa się w Szwecji, głównych bohaterów grają Szwedzi, po szwedzku. I jest głęboko zakorzeniony w tamtejszej mentalności.

Nastolatek po dwóch latach więzienia wraca do niewielkiej, ale zamożnej miejscowości. I wracają demony przeszłości. Tłumione emocje ukrywane w świecie identycznych domów jednorodzinnych z równo przystrzyżonymi trawnikami. Powrót Johna jest szczególną traumą dla jego rówieśników, którzy w tym homogenicznym świecie próbują odnaleźć swoją tożsamość.

Magnus von Horn świetnie czuje nastolatków. Udowodnił to już w swoich trzydziestkach: m.in. w „Radku” i „Bez śniegu”. Reżyser z pokolenia roczników 80. urodził się i wychował w Szwecji. Ale skończył łódzką filmówkę, świetnie mówi po polsku. Autorem zdjęć do filmu jest operator „Idy” - Łukasz Żal, w jednej ról wystąpił Wiesław Komasa: -Mieszkam w Warszawie – komentował von Horn. - I bardzo to miasto lubię. Ale chciałem opowiedzieć historię z własnego kraju. Mam dzisiaj do niego dystans i widzę w trochę inny sposób, niż moi rodacy. Znajduję inspirację w przeszłości, rodzinie, dzieciństwie.

„Intruza” świetnie przyjęto na festiwalu – w prestiżowej sekcji „Piętnastka realizatorów”. Długie brawa, gratulacje po pokazie. I niezłe recenzje: „Praca Von Horna jest precyzyjna, przemyślana. To duża obietnica na przyszłość. - napisał Stephen Dalton w recenzji w prestiżowym międzynarodowym piśmie „Hollywood Reporter”. Dodał, że film świadomie odnosi się do wizualnej gramatyki klasycznego, poważnego euroskandynawskiego kina autorskiego”

Inne polskie akcenty? Zdjęcia Sławomira Idziaka w „Opowieści o miłości i mroku” Natalie Portman. W pobocznej sekcji ACID - „Raging Rose”  Francuzki polskiego pochodzenia Julii Kowalski. Zrealizowany ze wsparciem finansowym Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Takie projekty, jak „Intruz”  są dobrym znakiem. Rynek kina artystycznego jest dzisiaj bardzo trudny, warto więc otwierać się na współpracę z innymi kinematografiami.