Da Vinci 
z Gotham City

Da Vinci 
z Gotham City

Dodano: 
Utrzymana w stylu fantasy historia młodości włoskiego artysty.
25-letni Leonardo walczy z demonami, które próbują zniewolić jego genialny umysł. Pierwszy odcinek serialu już wkrótce na brytyjskim kanale Starz. Czekając na polską premierę, odwiedzamy filmowy plan - Kalina Mróz

Na pomysł stworzenia serialu o życiu 25-letniego Leonarda da Vinci wpadł David S. Goyer, twórca scenariuszy do wyreżyserowanej przez Christophera Nolana trylogii o Batmanie. Jadąc na plan filmowy, wiem o tej ogromnej produkcji bardzo niewiele. Że łączy fakty biograficzne z fantasy, że jest kręcona w Walii w rozsławionym przez film „Moja łódź podwodna” mieście Swansea. Pytanie nasuwa się samo: co, u licha, deszczowa industrialna miejscowość ma wspólnego z renesansową Florencją? Pierwsza odpowiedź przychodzi natychmiast po przyjeździe. Wysiadamy z samochodu prosto na dziedziniec położonego na wzgórzu zamku rodu Talbotów. Scenografię trudno oddzielić od prawdziwych zabudowań, po podłodze fruwają szkice imitujące prace Leonarda. Scenografowie właśnie pracują nad sztuczną świnią, na której Leonardo wypróbuje jeden ze swoich wynalazków, a gościnni Walijczycy zachęcają do eksplorowania komnat. Potem przenosimy się do „prawdziwej Florencji”, czyli gigantycznego studia, żeby poznać Leonarda, jego przyjaciół i wrogów.

Sen o lataniu
Młodziutka Hera Hilmar przyłącza się do nas przy obiedzie w namiocie restauracyjnym. Ma na sobie wełniany sweter, spódnicę i kolorowe rajstopy, ale falujące włosy wciąż są upięte zgodnie z renesansową modą. „Praca w Swansea, gdzie padało prawie cało lato, wymagała wielkiego zaangażowania wyobraźni. Piknik w słonecznej Florencji a piknik w wietrznej, pochmurnej Walii, to dwie różne rzeczy. Oczywiście bardzo bym chciała kręcić we Włoszech, ale niestety nie było to możliwe... Jeśli serial osiągnie sukces, wybiorę się do tego pięknego miasta chociażby po to, żeby poczuć jego atmosferę” – wzdycha. Hera gra Vanessę, najlepszą przyjaciółkę Leonarda. „Da Vinci’s Demons” to serial o ludziach, którzy wyprzedzają swoje czasy. Vanessa zakochuje się w Leo- nardzie, bo on konstruuje nowoczesne bronie, czołg, chce latać i odkrywa rzeczy, o których nie miała pojęcia. Realizuje jej sen o wolności. Da Vinci w wersji Davida Goyera jest nowoczesny i pełen zapału. Zupełnie
inny niż na słynnym autoportrecie przedstawiającym brodatego starszego pana.
Spacerujemy po zimnych, olbrzymich przestrzeniach studia, gdzie co chwila straszą psychodeliczne kukły, rzeźby, spreparowane zwierzęta. „Ten serial to połączenie faktów z kompletnym szaleństwem, z wizjami Leonarda – wyjaśnia Hera. – Trudno tu oddzielić rzeczywistość od fikcji. Nasi bohaterowie poznają na przykład osobę przypominającą Draculę. To pomieszanie realności i świata fantasy jest naprawdę trudne do wytłumaczenia, to trzeba zobaczyć”.
Bar o nazwie Barking Dog wygląda jak połączenie piwnicznej knajpki z renesansową karczmą. Zaaranżowano go na przestrzeni udającej w studiu również lochy. Nie ma mowy o blueboksie i innych efektach specjalnych, tym razem postawiono na scenografię. Oto miejsce spotkań
Leonarda i jego najlepszych kumpli – Zoroastera oraz Nico. Gregg Chillin otula się puchową kurtką w strachu przed walijskim wiatrem i wskazuje na figurę imitującą martwe rozkrojone ciało. „Mój bohater, czyli Zoroaster, to najlepszy przyjaciel da Vinci. Jest złodziejem, kobieciarzem, umie stawiać tarota, ładuje się w kłopoty i łączy Leonarda ze światem podziemnym, który udostępnia martwe ciała do sekcji zwłok. Tak, Leonardo lubi sobie pokrajać. To arogancki, ale udręczony geniusz, co dla jego przyjaciół potrafi być bardzo męczące. Jednocześnie jesteśmy jedynymi ludźmi, którzy potrafią go znieść”.

Da Vinci a „Gwiezdne wojny”
Rolę Nico powierzono znanemu z filmu „Niania i wielkie bum” Erosowi Vlahosowi, który wygląda jak żywa kopia amorów
Rafaela, tym razem mocno wymęczona intensywną pracą na planie. „Gram najmłodszego przyjaciela Leonarda i osobę, która go trochę stopuje w szalonych pomysłach. Na przykład, kiedy Leonardo chce zbudować statek kosmiczny i wystrzelić się w gwiazdy, Nico stwierdza, że to  nie najlepszy pomysł. Jest przy tym bardzo niewinnym dzieciakiem, który nagle wpada w szalony świat prostytutek i dziwolągów” - tłumaczy Vlahos.
Blake Ritson z dżentelmeńskim wdziękiem tłumaczy nam działanie narzędzi tortur w bardzo precyzyjnie zaaranżowanym lochu. „Gram Girolamo Riario, bratanka
papieża Sykstusa IV. Myślę, że mój bohater sam siebie uważa za antybohatera. Kieruje się bardzo klarownymi przesłankami. Jest obsesyjnie religijny, to rodzaj chrześcijańskiego fundamentalisty. Usiłuje opanować Florencję, włączyć ją do Watykanu i namówić Leonarda do przejścia »na złą stronę mocy«. W »Gwiezdych wojnach« byłbym Lordem Vaderem... Zresztą ten serial ma sporo wspólnego z gwiezdną sagą jak obejrzycie, to sami się przekonacie. Papież to Imperator... Nie usiłujemy precyzyjnie odwzorować renesansowej Florencji, która w »Da Vinci’s Demons« jest bardziej jak z »Gotham City« – niczym cudowna, mityczna kraina. Mamy ogromne studio, dające możliwości kreowania nowego świata”.
Rozgrzewamy się herbatą, czekając
na spotkanie z Leonardem da Vinci, czyli z Tomem Rileyem, i z Lukrecją - Laurą Haddock (oboje to bardzo młodzi serialowi brytyjscy aktorzy, jeszcze nieznani szerszej publiczności). Niestety, Tom okazuje się nie- zdolny do mówienia z powodu wielogodzin- nej charakteryzacji polegającej na przypra- wianiu mu sztucznej brody. Jego ekranowy antagonista Ritson-Riario wyręcza swego „wroga” i przedstawia go obrazowo: „Da Vinci to zlepek wielu popkulturowych figur, takich jak Indiana Jones czy Tony Stark z Iron Mana, oraz autentycznej osoby malarza. David Goyer stworzył w ten sposób bohatera bardzo seksownego, charyzmatycznego i potrafiącego porywać tłumy. Dodano do tego pomysłowe kostiumy, na przykład skórzaną kurtkę kojarzącą się z… upadłym aniołem”.
W pracowni Leonarda ogień trzaska w kominku, na biurku kłębią się anatomiczne szkice, wypchane ptaki i inne
gadżety ekscentryka, który wkrótce wejdzie do parującej balii pełnej wody. Filigranowa Lukrecja-Laura wychodzi na mróz z przyczepy i ogląda z nami księgę kostiumografki, przedstawiającej stroje bohaterki, czyli połączenie mody renesansowej i lat 20. XX wieku. Jej bohaterka to tajemnicza kobieta, której nieprzewidywalne decyzje i zachowania skomplikują wystarczająco już szalone życie da Vinci…
Czego możemy się spodziewać po kolejnej serialowej produkcji dorównującej rozmachem „Grze o tron”? Trudno przewidywać, ale po wizycie na planie wydaje się,
że przede wszystkim porządnej rozrywki. Plątaniny konwencji, języka współczesności wewnątrz renesansowej Florencji. Inspiracji „Rodziną Borgiów” i „Gwiezdnymi wojnami”. Fantasmagorii i faktów. Odwrotności klasycznej, szkolnej biografii Leonarda da Vinci. Czy będzie to kolejny wielki telewizyjny przebój, o którym studenci kulturoznawstwa będą hurtowo pisać prace magisterskie? O tym przekonamy się już w najbliższych miesiącach.

Czytaj także