Slow West

Slow West

Dodano:   /  Zmieniono: 
Slow West (2015)
Slow West (2015) / Źródło: A24 Films / slowwestmovie.com
Miłość i Śmierć – dwa wielkie tematy epiki, poezji, a także kina. Ich przenikające się ścieżki inspirowały twórców na długo przed tym, jak Szekspir ujął ich symbiotyczny charakter w swoim najbardziej rozpoznawanym i cytowanym dziele, „Romeo i Julii”. Tematy te wciąż pobudzają pisarzy do działania i tworzenia kolejnych opowieści, próbujących uchwycić tę szczególną zależność.

Miłość i Śmierć to także dwa główne tematy pełnometrażowego debiutu Johna Macleana. „Slow West” jest opowieścią, która toczy się na Dzikim Zachodzie końca XIX wieku. Jej bohaterem jest Jay, młody Szkot. Do Ameryki wyruszył za swoją ukochaną, która musiała uciekać z kraju. Jay (Kodi Smit-McPhee) to idealista, stawia wszystko na jedną kartę i udaje się za wielką wodę, aby odnaleźć Miłość Swojego Życia. Po drodze spotyka Silasa (Michael Fassbender), nieobliczalnego kowboja, który rozprawia się z każdą trudną sytuacją.

Mężczyzna będzie jego kompanem podróży i pomoże w przeprawie. Ich znajomość stanie się potyczką dwóch odmiennych, życiowych postaw. Motorem napędowym działań chłopaka jest przecież Miłość. To ona zagnała go za wielką wodę i każe mu stąpać przez wyludnione kresy Ameryki. Siłą napędzającą Silasa jest zaś instynkt przetrwania wynikający z lęku przed Śmiercią. W pewnym momencie z ekranu padnie zresztą sformułowanie o odkryciu „1000 sposobów, w jakie można zginąć na Dzikim Zachodzie”. Pomijając fakt, że zdanie to stanowi odniesienie do zabawnej komedii Setha MacFarlane’a o takim właśnie tytule, to pokazuje ono również, jak „dziki” tak naprawdę jest Dziki Zachód. Natura, rodowici mieszkańcy, a także inni podróżnicy – nieważne, jak ktoś/coś przyjaźnie wygląda na pierwszy rzut oka, zawsze trzeba się mieć na baczności.

Wyprawa w głąb kraju stanie się więc wyprawą ku dorosłości. Aby dojść do upragnionego celu i pozostać przy życiu, chłopak będzie musiał zrozumieć zasady rządzące światem Zachodu. Zorientuje się, że na Dzikim Zachodzie Miłość nie może istnieć bez Śmierci. Aby przeżyć w tych warunkach, nie można polegać jedynie na samozaparciu wynikającym z siły Miłości. Równie ważne, a może nawet ważniejsze jest ciągłe uciekanie przed Śmiercią, a co za tym idzie, noszenie naładowanego rewolweru zawsze i wszędzie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy broń okaże się przydatna.

Mimo zawartego ciężaru myślowego film raczy nas specyficzną odmianą humoru, która łączy w sobie komizm sytuacyjny i subiektywną ocenę świata dokonaną przez bohaterów. Momenty te są nienachalnie zabawne, w naturalny sposób wynikają z bieżących wydarzeń i trafnego komentarza postaci. „Slow West” wypełnione jest także licznymi anegdotami, historiami z przeszłości czy scenami przywodzącymi na myśl marzenia senne. To właśnie one sprawiają, że fabuła powolnie snuje się do przodu, częstując nas urokliwymi prawdami życiowymi. Styl prowadzenia i ukazywania na ekranie poszczególnych historii ma w sobie ponadto coś z „opowieści na dobranoc”. Nie bez przyczyny jedną z nich poznajemy, gdy pijany chłopak omyłkowo trafia nie na to ognisko, co trzeba (jest to jedna z najzabawniejszych sekwencji filmu).

„Slow West” to także intrygująco filmowana natura. Wiele sekwencji wygląda tak, jakby były marzeniami sennymi bohaterów. Spowite mgłą lasy, pustynia oglądana przez filtr mocnych promieni słońca czy wypełniająca kadr woda ukazane są wyjątkowo poetycko. Kadrem, który zostanie z widzem na dłużej, jest ten, w którym w piękny sposób ukazano selekcję naturalną. W tym jednym obrazku zamknięto rozmyślania o walce człowieka z „dzikimi” elementami otaczającej rzeczywistości.

Film Macleana rozkręca się w drugiej połowie. Wtedy do akcji wkraczają nowi bohaterowie, wydarzenia nabierają tempa, a stężenie zabawnych sytuacji wzrasta z każdą sceną. Finał filmu jest zaś intrygującym zderzeniem marzeń z rzeczywistością; dającą do myślenia nauką o instynkcie przetrwania. Wynika z niej, że kiedy walczysz o życie, nie masz nawet chwili, aby przed pociągnięciem za spust zatrzymać się i przeanalizować sprawę. Dzięki temu końcówka jest wyjątkowo satysfakcjonująca i emocjonująca.

„Slow West” jest specyficznym obrazem. Takim, w którego formułę trzeba się wgryźć, do której trzeba się przekonać. Obrazem, który z każdą kolejną sceną zaczyna podobać się coraz bardziej, coraz mocniej wciągać do świata przedstawionego. „Slow West” to w gruncie rzeczy smutna historia o miłości. O dorastaniu na Dzikim Zachodzie. Historia rodzącej się przyjaźni, zahartowanej przez sytuację. Celowo bezemocjonalny sposób ukazywania wydarzeń podbija zarówno komizm, jak i tragizm. W końcu w szczególnym związku Miłości i Śmierci jedna z tych sił zawsze bierze górę. 

Czytaj także