Nie oddychaj

Nie oddychaj

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nie oddychaj / Don’t Breathe (2016)
Nie oddychaj / Don’t Breathe (2016) / Źródło: United International Pictures
„Nie Oddychaj”, urugwajskiego reżysera Feda Alvareza, jest obrazem z pogranicza thrillera i horroru. Oto grupka nastolatków włamuje się do domu byłego wojskowego, aby ukraść jego miliony. Nie spodziewają się jednak, że problemem nie będzie wejście do domu, a wyjście z niego żywym.

Cel wydaje się dziecinnie prosty - domostwo znajduje się w opustoszałej okolicy, bohaterowie posiadają do niego klucz, a mężczyzna, którego nastolatkowie chcą obrabować, to niewidomy starszy pan, którego łatwo będzie obezwładnić. Kiedy jednak trójka bohaterów rzeczywiście włamuje się do domu, wszystko staje się dużo trudniejsze niż wydawało się na początku. Być może starszy pan jest niewidomy, ale lata szkoleń w wojsku sprawiły, że jest też wyjątkowo dobrze przygotowany na niespodziewany atak. Nadwyrężony wzrok nadrabia zaś mocniejszym wyczuleniem innych zmysłów, a w domu ma wystarczający arsenał różnorodnej broni, by doskonale się bronić. Tak rozpocznie się nierówna gra w kotka i myszkę.

„Nie Oddychaj” to niemal klasyczny straszak, który bazuje na zasadzie zamknięcia bohaterów w jakiejś przestrzeni z oprawcą. Reżyser oferuje nam kilka jump-scare’ów na początku obrazu, aby wzbudzić nasz niepokój, a później skrzętnie podbija to napięcie, aż do serii punktów kulminacyjnych, które ciekawie ogrywają motyw „potwór zawsze wstaje z martwych”. Mimo, że wiele tu ogranych i typowych sytuacji, kilka z nich naprawdę potrafi zjeżyć włos na głowie. Bardzo dobrze poprowadzona jest chociażby sekwencja w piwnicy, przy zupełnym braku światła (widz ogląda te sceny w różnych skalach szarości), świetnie ogrywająca brak zaznajomienia z przestrzenią vs. doskonałą orientację w terenie. Niezwykle ciarogenna i dość obrzydliwa jest też jedna ze scen kulminacyjnych, w której bohaterka podwieszona jest na linach w piwnicy. Nie zdradzając za wiele, powiem tylko, że jest to dość niespodziewany plot-twist, rodem z pokręconego horroru.

Wyśmienita jest też praca kamery. Ciekawe ujęcia Pedra Luque satysfakcjonują zwłaszcza  na początku, gdy bohaterowie po raz pierwszy wchodzą do domu. Niemal na jednym ujęciu oglądamy wtedy poszczególne pomieszczenia, a kamera często robi najazdy na niektóre przedmioty, rozsiane po poszczególnych pokojach. Jak gdyby tworząc mapę  nie tylko topografii, ale i przyszłych wydarzeń, anonsując widzowi, które elementy wystroju wnętrza będą tymi, które będą miały znaczenie dla akcji. Stąd np. najazd na młotek, dzwoneczek przy drzwiach, czy pistolet umieszczony pod łóżkiem. Każdy z tych elementów będzie mieć znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń, a początkowy moment  ich pokazania świetnie wprowadza widza w klimat nadchodzącej grozy.

Aktorzy nie mają zbyt wiele do grania, z przerażeniem na twarzy biegając jedynie od pomieszczenia do pomieszczenia. Tak naprawdę jednak, nieco paradoksalnie, dodaje im to wiarygodności, ukazując ich jako „zwyczajnych ludzi”, którzy sprowadzili na siebie tragedię. Nawet Stephen Lang, czyli niewidomy oprawca, operuje jedynie grymasem i warknięciem. To jednak pozwala mu budzić grozę bohaterów (i widzów) w kilku sekwencjach obrazu. Spełnia więc swoje zadanie.

Mimo, że fraza „Nie oddychaj” nigdy nie padnie z ekranu, dość dobrze oddaje klimat całego dzieła. Klimat osaczenia i braku możliwości ucieczki, gdy jedyną metodą wyjścia, jest wejście w głąb i uporanie się z natarczywym problemem. A przy tym - zachowanie kompletnej ciszy. „Nie oddychaj” to wakacyjna rozrywka dla ludzi lubiących historie z dreszczykiem. Na raz.

Ocena: 6-/10


Czytaj także