Italian Race - wyścig po rodzinę

Italian Race - wyścig po rodzinę

Dodano: 
Italian Race - wyścig po rodzinę
Italian Race - wyścig po rodzinę / Źródło: Spectator
„Italian Race” Matteo Rovere, oparte na prawdziwych wydarzeniach, opowiada historię rodziny, która na stałe związana była z wyścigami samochodowymi GT.

Młoda Giulia (niezła Matilda De Angelis) jest amatorskim kierowcą wyścigowym, startującym w wyścigach formuły 3. Ojciec jest jej trenerem i wierzy w jej sukces. Gdy w jednej z pierwszych scen mężcyzna dostaje zawału i umiera na miejscu, życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Oto bowiem ojciec, potrzebując pieniędzy na ulepszenie sprzętu, zapożyczył się u konkurencyjnego zawodnika. Teraz to ona musi spłacić dług.

Jeśli Giulia nie wygra kolejnych wyścigów, pożegna się z podstawionym pod zastaw domem, a jej młodszy brat trafi do rodziny zastępczej. Jedyna nadzieja w starszym bracie Lorasie (świetny, zmęczony życiem Stefano Accorsi), który pojawia się znikąd na pogrzebie i robi nie lada scenę. Mężczyzna choć w przeszłości sam osiągał sukcesy w wyścigach samochodowych, w ostatnich latach stoczył się i jest wrakiem człowieka. Czy będzie teraz w stanie otrząsnąć się ze swoich niezdrowych nawyków i stanąć na wysokości zadania, pomagając rodzeństwu?

„Italian Race” stanowi nietypową historię rodzinną, której motorem napędowym jest desperacja bohaterów, którzy muszą podjąć się niekonwencjonalnych kroków, by osiągnąć swój cel. Będą musieli zakopać swoje różnice i niezdrowe przyzwyczajenia, by pomóc sobie nawzajem. Czy jednak jest to możliwe, gdy każdy zdaje się myśleć przede wszystkim o sobie? Reżyser w ciekawy sposób podchodzi do tych dylematów, wiarygodnie zarysowując skomplikowaną relację bohaterów.

Film jest bardzo sprawnie zrealizowany - trzyma tempo i umiejętnie buduje napięcie. Wszystko toczy się tutaj żwawo, znane są stawki, o które toczy się walka oraz personalne motywacje każdej z postaci. Sceny wyscigów nakręcone są z werwą, a umiejętne wpisanie ich w szerszy kontekst relacji między rodzeństwem sprawia, że budzą emocje. W tym względzie wyśmienita jest w szczególności końcówka obrazu, która robi nie lada wrażenie.

Duża w tym zasługa ciekawej gry aktorskiej duetu De Angelis - Accorsi, którzy potrafili stworzyć postaci z krwii i kości, którym aż chce się kibicować. Ich nietypowe zachowania tylko mocniej przykuwają uwagę widza. Metoda nauki mężczyzny jest bowiem niezwykle nieortodoksyjna, a czasami zwyczajnie szalona. Dość powiedzieć, że w jednej ze scen, próbując zmotywować dziewczynę do lepszej jazdy, wdaje się w bójkę z przedstawicielem gangu motocyklowego, by ten, ścigając bohaterów ulicami miasta, zmusił ją do szybszego myślenia i ostrzejszej jazdy.

Film posiada wiele dobrze nakręconych scen, które wkładają uśmiech na usta widza. Całości dopełnia niezła ścieżka dźwiękowa, składająca się nie tylko z pop-rockowych szlagierów ostatnich lat, ale także niezłej muzyki ilustracyjnej, która podbija tempo wydarzeń.

Gdyby pierwsze części „Szybkich i Wściekłych” (jeszcze za czasów, gdy seria rzeczywiście opowiadała o nielegalnych wyścigach) nakręcić w Europie, mogłoby z tego wyjść coś na wzór „Italian Race”.

Ocena: 7/10

/ Źródło: FILM.COM.PL

Czytaj także