Przemiana - odkryć w sobie moc

Przemiana - odkryć w sobie moc

Dodano: 
kadr z filmu "Przemiana" (2018)
kadr z filmu "Przemiana" (2018) / Źródło: Mayfly

Kino nowozelandzkie nieczęsto gości na naszych ekranach, a wśród wykwitów tej kinematografii obecnych w Polsce w ostatnich latach wskazać można chyba tylko ciekawy mockument w reżyserii Taika Waititi pod tytułem „Co robimy w ukryciu”. Wspominanie w tym miejscu o Peterze Jacksonie jest nie na miejscu, bo to od dawna twórca na wskroś hollywoodzki. Z pewnym zaciekawieniem przyjąłem zatem premierę filmu „Przemiana”, który okazał się być nie do końca spełnionym, to jednak godnym uwagi obrazem rozpiętym między różnymi gatunkami. Jest to zatem mieszanka stylistyki fantasy, horroru oraz familijnego filmu dla nastolatków o dojrzewaniu. Warty zaakcentowania jest także kontekst społeczny. Otóż akcja ma miejsce w mieście w Christchurch, gdzie widoczne są po dziś dzień skutki tragicznych trzęsień ziemi w 2010 r. i 2011 r., które spustoszyły całą metropolię.

Można wręcz odnieść wrażenie, że taki wizerunek tego miejsca koresponduje z ekranowymi portretami Detroit utrwalonymi w takich obrazach, jak „Lost river” i „Tylko kochankowie przeżyją”. Rodzina głównej bohaterki, składająca się z samotnej matki wychowującej dwójkę dzieci, ledwo wiąże koniec z końcem i sprawia wrażenie zdeklasowanej konsekwencjami globalnego kryzysu finansowego, który dotarł także na antypody. To jednak tylko tło.

Ważniejsza w tym wszystkim jest tutaj historia młodocianych czarodziei zmagających się z mrocznymi siłami zła uosabianymi w tym miejscu przez dobrodusznie wyglądającego Timothy Spalla. Osadzenie tego wybitnego aktora w nietypowym dla niego emploi uważam za słuszną decyzję, choćby z tego powodu, że motywy postępowania granej przez niego postaci przez dłuższy czas nie są oczywiste dla widza, na co wpływa także w jakiejś mierze utrwalony dotychczasowy dorobek Brytyjczyka i jego charakterystyczna fizjonomia. Z ciekawostek aktorskich warto też wspomnieć o osobie Lucy Lawless – pamiętnej Xenie z popularnego z latach 90-tych serialu telewizyjnego – która pojawia się na drugim planie, Niemniej jednak cała historia nie jest szczególnie odkrywcza, nowatorska i kreatywna, a nadto wyraźnie jest stylizowana na słynną sagę „Zmierzch”.

Niezależnie od tego, mając na uwadze dobrze dobraną ścieżkę dźwiękową, montaż (w szczególności w rozbudowanej sekwencji inicjacji protagonistki) film dobrze się ogląda, jeśli tylko weźmiemy w nawias absurdalność głównego motywu fabularnego.

Autor: Michał Mielnik

/ Źródło: FILM.COM.PL

Czytaj także

 0

Czytaj także