Dokąd zmierzają nasze geny? - Recenzja Genesis 2.0

Dokąd zmierzają nasze geny? - Recenzja Genesis 2.0

Dodano: 
kadr z filmu "Genesis 2.0" (2018)
kadr z filmu "Genesis 2.0" (2018) Źródło: Against Gravity
Z jednej strony wymarłe setki lat temu zwierzęta, surowe warunki atmosferyczne w skostniałej od lodu Syberii. Z drugiej - nowoczesna genetyka i marzenia o świecie z “Gwiezdnych Wojen”. W dokumencie “Genesis 2.0” Christian Frei we współpracy z Maximem Arbugaevem zestawiają ze sobą dwie skrajne wizje. Efektem jest dokument stawiający niezwykle ciekawe pytania, i chociaż film wykonanie momentami szwankuje, prowokuje do myślenia.

“Genesis 2.0” opiera się na dualizmie opowiadanej historii. Pierwszym wątkiem, kręconym przez soczewki kamery Maxima Arbugaeva, jest wycieczka kilku Jakutów do niemalże bezludnych Wysp Syberyjskich. W skutych lodem równinach kryją się bowiem niezwykle cenne kły mamutów, których wspomniani śmiałkowie poszukują. Uzbrojeni w prowizoryczne narzędzia, wertują zamarznięte tereny, rzucając wszystko na jedną szalę. Wóz albo przewóz - znalezisko i zdobycie małej fortuny, bądź sromotna porażka i jeszcze cięższa sytuacja życiowa.

Mamucie szczątki dają także początek drugiemu wątkowi “Genesis 2.0”. Jest nim naukowy referat dotyczący rozwoju genetyki oraz jej możliwości. Christian Frei odwiedza m.in. zlot studentów w Bostonie, poznaje naukowców z Korei, którzy zajmują się klonowaniem psów oraz przedstawia chińską korporację planującą “digitalizację człowieka”.

Nie sposób nie podkreślić na wstępie, że te dwa wątki są od siebie diametralnie różne - zarówno w wykonaniu, jak i tempie narracji. Arbugaev delektuje się mroźną Syberią, zapewniając widzom przepiękne zdjęcia i melancholijną atmosferę, którą skutecznie przekuwa w narastające napięcie dzięki historii swoich bohaterów. Jest intrygująco stylistycznie i poetycko.

Inaczej sprawy mają się po drugiej stronie globu. Frei podchodzi do swojej wycieczki z chłodnym dystansem - tę część “Genesis 2.0” ogląda się jak program Discovery Channel. Zbyt dużo podaje się tu suchych faktów, skacze do kolejnych miejsc na mapie, a zbyt mało jest tu polemiki z widzem. Frei pragnie jak najwięcej zmieścić w swoim wątku, zaprezentować ogromny potencjał drzemiący w nauce, ale także jej niepokojące konsekwencje. To wszystko dzieje się jednak pospiesznie. W rezultacie, końcowa sekwencja związana z chińską korporacją - chociaż ma niepodważalnie silny wydźwięk - jest pozbawiona połowy swojego potencjału.

Narracyjną rozbieżność spajają dwa elementy - fenomenalna ścieżka Maxa Richetera oraz sama tematyka filmu, zarówno w wątku prowadzonym przez Arbugaeva jak i Freia. Niemiecki kompozytor wykorzystuje cały wachlarz kompozycji, które - szczególnie w syberyjskim wątku - wzbogacają doświadczenie z “Genesis 2.0”. Jego wyjątkowa wrażliwość, znana chociażby z serialu "Porzuceni", wspaniale komponuje się z syberyjską zmarzliną.

Kontekst “Genesis 2.0” odsłania zaś wizję przerażającą, wzbudzającą niepokój i poruszającą wiele aspektów naszego życia. Nie ma mowy o lataniu w przestworzach, czy też wybujałym futuryzmie. Dokumentaliści mówią o tym, co jest perspektywą kilku lat. Ingerowanie w genetykę, leczenie wad genetycznych przed urodzeniem, a nawet dążenie do klonowania człowieka - to odważne sięganie po władzę z dopiskiem “boża”. Mamuty oraz nieudane (póki co) próby przywrócenia ich do życia zderzają się z tematami moralności oraz naturą, jej cyklem i bezwzględnością. I to autentycznie przeraża.

Gdyby oceniać “Genesis 2.0” czysto formalnie i rozliczać reżyserski duet z technicznego aspektu, nie można byłoby przejść obojętnie wobec rozchwianej narracji i ewidentnych momentów, gdy tempo siada. Uchylę się jednak od tego, gdyż “Genesis 2.0” sprowokował mnie do dyskusji. Do zastanowienia się nad tym, czy sam chciałbym być sklonowany w przyszłości. A mając na uwadze, że to nie luźna adaptacja Lema, lecz kwestia czasu, te rozmyślania są znacznie bardziej poruszające. A czyż nie w tym tkwi sztuka filmu, by pobudzać szare komórki do działania?

Ocena 6.5/10

Autor: Kajetan Wyrzykowski

Źródło: FILM.COM.PL