Nowy film Pawlikowskiego zachwycił Cannes. „Wielokrotnie przeżywałem w życiu żałobę”

Nowy film Pawlikowskiego zachwycił Cannes. „Wielokrotnie przeżywałem w życiu żałobę”

Dodano: 
Paweł Pawlikowski
Paweł Pawlikowski Źródło: Newspix.pl / Lagencia Grosby
Im cichszym tonem Paweł Pawlikowski chce rozmawiać z widzami, tym większe budzi zainteresowanie w świecie kina. Zaprezentowana właśnie na festiwalu w Cannes „Ojczyzna” jest przejmującym zwieńczeniem jego czarno-białej trylogii o inteligentach w potrzasku XX-wiecznej historii. Film zbiera entuzjastyczne recenzje w międzynarodowej prasie.

Paweł Pawlikowski nie prezentuje już filmów na festiwalu w Cannes. On „wraca na Lazurowe Wybrzeże po ośmiu latach milczenia”. Taki jest przywilej mistrzów światowego kina – celebrowanych na czerwonych dywanach, przyjmowanych na kolacjach z politykami, otoczonych wianuszkiem dziennikarzy. Jednak w wyczekiwaniu na „nowe dzieło twórcy” kryje się więcej niż logika rynku artystycznego: równie silna, co bałamutna wiara w sztukę. Jakby w świecie, w którym rozsypują się nasze wartości, poczucie bezpieczeństwa i nadzieje, artyści mieli obowiązek ułożenia z nich na nowo spójnego obrazu.

Także o tym jest „Ojczyzna”. O sztuce, która miała wybawiać, spisywać czyny i rozmowy, upominać się o sprawiedliwość. Ale nawet najlepiej opowiedziana historia nas nie ocali, jeśli nie ocalimy się sami. Nie zastąpi nam sumienia ani pamięci. Nie stanie się życiem.

– Rzadko wychodzę na plan. Muszę mieć czas, aby czuć, myśleć, czytać, obserwować – podkreśla na konferencji prasowej w Cannes Paweł Pawlikowski. – Przypominać sobie, że rzeczywistość jest zawsze bardziej złożona niż filmowy scenariusz.

Może dzięki temu „Ida”, „Zimna wojna” i „Ojczyzna” tworzą jeden z najciekawszych tryptyków współczesnego kina. Niektórzy znajdą w nim celuloidowy „Zniewolony umysł”, w którym Pawlikowski pokazuje postawy intelektualistów zawieszonych między zgliszczami starego świata a rodzącymi się na nich totalitaryzmami.

Dla mnie jednak to przede wszystkim trylogia o poszukiwaniu szczęścia na gruzach. A może raczej: o akceptacji tego, że czasem trzeba żyć bez niego.

Powrót ojca

– Producent przysłał mi książkę „Czarodziej” Colma Toibina – cóż, odpowiedzi reżyserów na pytania o genezę projektów na konferencjach prasowych rzadko porywają. Ale Paweł Pawlikowski nie zekranizował biograficznej powieści o Tomaszu Mannie.

Źródło: Wprost