Prawdziwy Detektyw

Prawdziwy Detektyw

Dodano:   /  Zmieniono: 
True Detective
True Detective
„True Detective” Nico Pizzolatto to intrygująca produkcja, przyciągająca gęstym, dusznym klimatem, doborowym aktorstwem oraz świetną warstwą wizualną.

Podążając za starymi sprawami dwóch detektywów, Rusty’ego Cohle’a i Marty’ego Harta, dowiadujemy się nie tylko o okropnych rzeczach, dziejących się w stanie Luizjana, ale także o samych bohaterach. W dużej mierze „Detektyw” nie jest bowiem serialem o zbrodni, która oczywiście jest laitmotivem produkcji i gra w nim ogromną rolę, co dziełem mówiącym o trudnych i skomplikowanych relacjach dwóch osobistości, którymi są dwaj główni bohaterowie serialu.

Matthew McConaughey i Woody Harrelson tworzą niezwykle intrygujący duet, który z przyjemnością ogląda się na ekranie. Ich rozmowy stanowią jedną z największych sił tego serialu. Aktorzy stworzyli bowiem bohaterów z krwi i kości, posiadających historię oraz niecodzienne wizje otaczającego ich świata. Większość uwagi widza skupia się jednak na Cohle’u, z powodu jego niejednoznacznej, trudnej do zakwalifikowania osobowości.

Cała intryga serialu jest niezwykle sprytnie poprowadzona, stanowiąc odwrócenie tego, jak wątek morderców prowadzony jest w „Hannibalu”. W serialu Bryana Fullera widz wie, że większość zbrodni popełnił tytułowy kanibal i ogląda serial, w którym lekarz niezwykle umiejętnie manipuluje otaczającymi go ludźmi. W „True Detective” jest odwrotnie – widz nie zna tożsamości mordercy, a coraz częstsze podejrzenia, które zaczynają padać w stronę jednego z wyjątkowo znaczących bohaterów, zaczynają wydawać się widzowi niebezpodstawne. Dzięki tym zabiegom oba seriale w niezwykle ciekawy sposób budują napięcie i specyficzną grę z widzem.

Duszna atmosfera i intrygujące zdjęcia otwartych pustych przestrzeni są kolejną rzeczą, która przyciąga do serialu.  Bagniska Luizjany mają w sobie coś posępnego i mrocznego, co sprawia, że człowiek ma poczucie, iż każda zbrodnia może się tam wydarzyć. Co intrygujące, zaskakujące i ważne – miejsce akcji odgrywa w serialu niezwykle ważną rolę, stając się niemalże trzecim bohaterem produkcji, tak dużo miejsca poświęca się tutaj konkretnym lokalizacjom. Warto o tym wspomnieć w szczególności w kontraście do innego serialu HBO, rozgrywającego się w tych samych okolicznościach przyrody. Mowa o „Czystej Krwi”, która choć rozgrywa się na podobnych terenach, nawet w połowie nie potrafiła przykuć uwagi do kwestii lokalizacji akcji serialu, traktując ją jedynie jako dodatek do opowiadanej historii. W „Detektywie” lokalizacja ma znaczenie, a poszczególnym miejscom poświęca się dużo czasu, ukazując je w dużym szczególe. Takie ugruntowanie akcji podbija wiarygodność i realistyczność serialu.

Atmosfera gęstnieje z każdym kolejnym odcinkiem, przysparzając widzowi coraz mocniejszych wrażeń. Świetny jest w szczególności odcinek czwarty, z najazdem gangu motocyklowego i Cohlem wmieszanym w całą aferę od środka. Sceny rozmów narkotykowego kartelu przywodziły mi na myśl rozwiązania stosowane w „Breaking Bad”, a otoczka motocyklowego gangu spodobała mi się tak bardzo, że powoli zaczynam dojrzewać do decyzji o obejrzeniu „Sons of Anarchy”. Równie emocjonujące są dwa ostatnie odcinki produkcji, w których wszystkie elementy układanki, składają się w spójną całość.

Krótko, bo o tym serialu, od momentu premiery na początku bieżącego roku, powiedziano już chyba wszystko. Przychylam się do ogólnej radości i poklasku, jaki wywołuje serial Pizzolatto. Świetna robota!

Ocena: 8,5/10

Czytaj także

 0

Czytaj także