Sąd zakazał TVP rozpowszechniania reportażu: Jednostronny, teza bez pokrycia, wątpliwa rzetelność

Sąd zakazał TVP rozpowszechniania reportażu: Jednostronny, teza bez pokrycia, wątpliwa rzetelność

Dodano: 
Siedziba TVP
Siedziba TVP / Źródło: Newspix.pl / TOMASZ OZDOBA
Sąd Okręgowy w Poznaniu wstrzymał emisję jednego z odcinków programu „Alarm!”, wyświetlanego na antenie TVP1. Jak informuje wyborcza.pl, chodzi o materiał dyskredytujący sędziego.

Materiał TVP sugerował, że sędzia Piotr Gąciarek wykorzystał swoją pozycję i znajomości, aby doprowadzić do skazania poznanej przez internet kobiety. W programie wyemitowanym pod koniec czerwca pracownicy Telewizji Polskiej zarzucili prawnikowi, że mścił się z powodu nieodwzajemnionych uczuć. Sędzia ten miał wręczyć kobiecie kilkanaście tysięcy złotych, a później rzekomo wpłynąć na jej skazanie. Reportaż oparty był na relacji kobiety, a jego teza mówiła o niemoralnym wymiarze sprawiedliwości, który potrzebuje reformy.

Piotr Gąciarek poinformowany o dotyczącym go odcinku programu „Alarm!” postanowił pozwać Telewizję Polską. Podkreślał, że materiał narusza jego dobra osobiste i przekazuje nieprawdziwe, krzywdzące informacje. Domaga się, aby stacja przyznała się do tego w oświadczeniu. Wnioskował też, aby do tego czasu wydania wyroku wszelkie publikacje wspomnianego reportażu wstrzymano.

Jak czytamy na portalu wyborcza.pl, w toku procesu miało się okazać, że dana kobieta podawała się na portalu randkowym za inną osobę. Prosiła sędziego o pożyczkę na 17 tys. złotych i nie zwróciła tych pieniędzy. Została za to skazana na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Uniknęłaby kary, gdyby zwróciła wspomnianą sumę, czego jednak nie zrobiła.

Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał zakaz dalszego rozpowszechniania wspomnianego odcinka programu. W uzasadnieniu podkreślił, że reporter TVP nie zwrócił uwagi na dokumenty z procesu karnego i opierał się na relacji tylko jednej ze stron sporu, z pominięciem faktów „stojących w sprzeczności z założeniami autorów programu”. Zwrócono tez uwagę, że w reportażu nie pojawiły się dowodu na rzekome wykorzystywanie znajomości przez sędziego. „Teza nie ma pokrycia w faktach” – pisano, a sprawa „budzi wątpliwości w kwestii rzetelności i staranności dziennikarskiej”.

Czytaj także:
Telewizja Kurskiego może zapłacić ZUS-owi miliony. Bo Telewizja Brauna chciała zaoszczędzić na pracownikach

Czytaj także