„Piżamę Jandy” zakładam na specjalne okazje

„Piżamę Jandy” zakładam na specjalne okazje

Dodano: 
Marta Kuligowska
Marta Kuligowska / Źródło: Newspix.pl / ALEKSANDER MAJDANSKI
Nocowałyśmy w jednym pokoju. Po zameldowaniu w hotelu ruszyłam w miasto szukać piżamy, w końcu Krystyna Janda zasługuje na coś lepszego niż widok zwykłej piżamy zabranej na narty.

Jak o mała dziewczynka – a był to czas głębokiego PRL, w telewizji dwa programy – tańczyłam przed czarno-białym ekranem, a gdy pojawiły się na nim napisy końcowe, powiedziałam do taty: „Kiedyś tu będzie moje imię i nazwisko”. Nie wierzył.

Od kiedy pamiętam, marzyłam o pracy na planie filmowym. Jeśli wagarowałam, to zawsze w kinie. Uciekałam do DKF i na wykłady. Łatwo kochać kino. Dwie godziny i jesteś w innym świecie, pełnym zapomnienia i wzruszenia. Goniąc za marzeniami młodości, skończyłam produkcję telewizyjną i filmową. Na stażu asystowałam Mariuszowi Trelińskiemu przy filmie „Egoiści”, wtedy poznałam smak pracy na planie, tej po kilkanaście godzin na dobę. To była orka. Bałam się, że z powodu stresu dostanę nerwicy żołądka. Doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. Wtedy doceniłam moją pracę w radiu. Pracowałam już w Radiu Pogoda, Przyjmowali mnie do pracy Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Czuję się trochę ich radiowym dzieckiem. Odebrałam od nich najlepszą szkołę.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Wysłuchała:

Czytaj także