Żmuda Trzebiatowska: Spotkania z Żuławskim nigdy nie zapomnę

Żmuda Trzebiatowska: Spotkania z Żuławskim nigdy nie zapomnę

Dodano: 
Marta Żmuda Trzebiatowska
Marta Żmuda Trzebiatowska / Źródło: Newspix.pl / MICHAL PIESCIUK
Zaraz po szkole teatralnej dostałam telefon z mojej pierwszej agencji aktorskiej. Chciał się ze mną spotkać Andrzej Żuławski. Ten Żuławski. Aż mnie dreszcze przeszyły.

Po 11, a może 12 latach dzielenia przestrzeni z bratem, dostałam własny pokój. Urządzanie go pochłaniało mnóstwo energii, ale dawało też niesamowitą satysfakcję. Wewnętrzną stronę drzwi od szafy wykleiłam zdjęciami różnych aktorek, podobała mi się ich uroda, bo o kunszcie aktorskim niewiele jeszcze wtedy wiedziałam. Pamiętam, że gdy mama odkryła moje sekretne miejsce, popatrzyła i powiedziała: „O! Sophie Marceau. Wiesz, że jej mężem jest Andrzej Żuławski?”. Bardzo mnie to zaciekawiło i zaczęłam szukać. Oglądać jego filmy. Dla nastoletniej dziewczyny były kompletnie niezrozumiałe, dziwne i „zakazane”. Widziałam w nich sceny „tylko dla dorosłych”, ale przede wszystkim podziwiałam w nich idolkę, Sophie.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2020
Artykuł jest zamknięty
Artykuł został opublikowany w 9/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
Wysłuchała:

Czytaj także