TIFF '15 - The Final Girls

TIFF '15 - The Final Girls

Dodano:   /  Zmieniono: 
The Final Girls (2015)
The Final Girls (2015) / Źródło: Groundswell Productions / TIFF.net
"The Final Girls" Todda Straussa-Schulsona jest szczególnym hołdem dla slasherów lat 70. i 80. Komedio-horrorem, który z gracją wykorzystuje fabularne tropy słynnych horrorów, aby postawić je w humorystycznym świetle, przysparzając tym samym ogromnej frajdy oglądającym.

Punkt wyjściowy filmu Schulsona jest o tyle prosty, co przewrotny. Podczas nocnego maratonu kultowej serii (fikcyjnych) filmów, o wdzięcznej nazwie „Camp Bloodbath” (w luźnym tłumaczeniu: Krwiste Obozowisko), grupa przyjaciół przypadkiem trafia do świata tegoż filmu. Aby się stamtąd wydostać, będą musieli przeżyć krwawe wydarzenia i przechytrzyć zamaskowanego zabójcę.

Znalezienie się w filmowym świecie, będzie mieć szczególne znaczenie dla głównej bohaterki, Max (Taissa Farmiga), gdyż da jej szansę na ponowne ujrzenie swojej zmarłej matki (Malin Akerman), aktorki, której kariera nabrała rumieńców właśnie po roli w „Camp Bloodbath”. „To w gruncie rzeczy historia o relacjach matki i córki, ubrana w szaty slashera z lat 80.”, mówił przed pokazem filmu reżyser.

Schulson wraz ze scenarzystami w przewrotny sposób wykorzystują stałe elementy każdego horroru, dodając do nich nutkę specyficznego humoru. Świetne są w szczególności fragmenty, rozgrywające się w przeszłości, czy te korzystające ze slow-motion. Wykorzystanie tych tricków na ekranie zostaje pokazane w nowy ciekawy sposób, puszczając tym samym oko zarówno do widzów, jak i samych bohaterów. Dość powiedzieć, że gdy pierwsze morderstwo rozgrywa się przed ich oczami, większość postaci jest przerażona. Z wyjątkiem jednej osoby, która ma wtedy wyraźny uśmiech na twarzy. Duncan (Thomas Middleditch) jest bowiem wielkim fanem filmu, więc dla niego możliwość przeżycia go na żywo jest wręcz spełnieniem marzeń. Kiedy jednak okaże się, że poprzez ich obecność w alternatywnej rzeczywistości, ich żywot również jest zagrożony, szeroki uśmiech spełznie z twarzy chłopaka. Wtedy grupa przyjaciół, znając zasady rządzące światem przedstawionym, spróbuje wykorzystać je na własną korzyść i z ich udziałem przechytrzyć mordercę. „Bardziej meta już się nie da”, cytując bohatera „Krzyku 4”.

"The Final Girls" jest filmem, który powstał z miłości do kina i jest skierowany przede wszystkim do jego miłośników. Nawet gdyby reżyser nie wyartykułował tego stwierdzenia tuz przed pokazem, każdy kadr jego filmu potwierdza tę zasadę. Liczba zapożyczeń, puszczeń oka, czy bezpośrednich cytatów z innych dzieł kultury jest tutaj ogromna. Każdy kinoman, który lubi wyłapywać takie smaczki, będzie więc wniebowzięty. 

"The Final Girls" stanowiło znakomite zakończenie bardzo dobrego festiwalu. Film, będący hołdem dla innych filmów, świetnie wpisuje się w festiwalowa aurę. Żywe reakcje publiczności zwieńczone głośnymi oklaskami na koniec, pokazują, że „ta widownia naprawdę rozumie o co chodzi”, potrafi wyłapać cytaty, skrzętnie wrzucone do filmu przez jego twórców. Na dodatek film będzie stanowić świetnego towarzysza innego komedio-horroru, który stanowił wspaniały hołd dla horrorów lat 80. Mowa o doskonałym „Domu w głębi lasu” Drew Goddarda. Aż prosi się, aby oba dzieła oglądać tuż po sobie, tak świetnie się stylistycznie uzupełniają.

Ocena: 9/10 <3

 

>

Czytaj także